Forum SZACHY Strona Główna SZACHY
Szachy, zadania szachowe i nie tylko
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Franciszek z Watykanu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SZACHY Strona Główna -> O Szachach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Czw 5:03, 28 Lip 2016    Temat postu: Franciszek z Watykanu

-
Franciszek z Watykanu

Papież Franciszek w Polsce. Pierwszy dzień wizyty - 18 fotek

Samolot z papieżem Franciszkiem wylądował na lotnisku
w podkrakowskich Balicach o godz. 16.
Później papież przejechał na Wawel, gdzie spotkał się
z prezydentem Andrzejem Dudą i biskupami.
Tam z ust Franciszka padł - mocny apel w sprawie uchodźców.
Wieczorem, przy słynnym oknie w Pałacu Arcybiskupów przy
ul. Franciszkańskiej 3 spotkał się z młodzieżą.

– Jutro się zobaczymy. Teraz was żegnam. Teraz bądźcie szczęśliwi i radośni.
To jest nasz obowiązek. Tych, którzy idą za Jezusem.
I proszę, nie róbcie za dużo hałasu w nocy i teraz przyjmijcie
błogosławieństwo – mówił papież żegnając się z młodzieżą.

--
[link widoczny dla zalogowanych]

-


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Czw 5:38, 28 Lip 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Czw 11:12, 28 Lip 2016    Temat postu:

27.07.2016
środa


Religijne wakacje
Dariusz Chętkowski

Nie tylko katolicka młodzież przeżywa w te wakacje duchowe uniesienie.
Także inne wyznania organizują w Polsce „swoje dni”.
W mojej szkole uczy się młodzież kilku wyznań. Oprócz katolików są
jeszcze ewangelicy, zielonoświątkowcy, świadkowie Jehowy, prawosławni
i inni. Nie zawsze mam pewność, jakiego wyznania są uczniowie,
gdyż nie wszyscy o tym mówią, a ja nie pytam.
Jest też sporo osób niewierzących oraz całe mrowie niezdecydowanych.

Katolickie Dni Młodzieży to wyzwanie dla wszystkich wyznań.
Duszpasterze innych religii starają się zaoferować swojej młodzieży
własne zjazdy, aby tylko nikomu nie przyszło do głowy jechać do Krakowa.
Jak ktoś się nie boi doświadczyć różnorodności, to w te wakacje ma
mnóstwo okazji. Wystarczy tylko się rozejrzeć. Np. świadkowie Jehowy
organizują w Polsce aż 32 zjazdy, w niektórych miastach nawet po dwa
(we Wrocławiu jeden już był, drugi za parę dni – zob. info).
Także cerkiew zaprasza na liczne spotkania, m. in. na Grabarkę
w sierpniu. Dla młodzieży polonijnej organizuje darmowe
obozy – grzechem byłoby nie skorzystać (info tutaj).

Taka okazja szybko się nie powtórzy. Pamiętam, że w roku 1991 –
a byłem wtedy młody – pojechałem nie tylko do Częstochowy na
Światowe Dni Młodzieży. Coś mnie podkusiło, aby podążyć też na
Grabarkę, a wcześniej nie oparłem się pokusie i dałem się znajomym
zaciągnąć na kongres świadków Jehowy. Byłem także na paru mniejszych
zjazdach, a jakie to były wyznania, nawet nie pamiętam.
Dało mi to niezłego kopa duchowego i zainspirowało na wiele lat.
Ale też przekonało, że z przynależnością do konkretnego wyznania
lepiej być bardzo ostrożnym. Jako gość wszędzie fajnie,
ale jako członek… uchowaj Boże.

[link widoczny dla zalogowanych]
---


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Czw 11:14, 28 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Czw 20:31, 28 Lip 2016    Temat postu:

28.07.2016 -- czwartek

Osobista refleksja na temat wizyty papieża
Andrzej Celiński

Nie jestem członkiem wspólnoty KK. Nie jestem rzecz jasna jego wrogiem.
Widzę w Kościele bardzo istotne dla członków wspólnoty odniesienie
o nie tylko osobistym znaczeniu, ale znaczące dla kultury,
dla życia społecznego, dla polityki.

Zaznaczyć chcę to od razu, bo przecież dla widzenia treści wizyty papieża Franciszka w Polsce różne perspektywy mają tu jakieś znaczenie: moja wiara nie ma potrzeby kościoła, a nawet nie musi konkretyzować się w obszarze jakiejś monoteistycznej religii. Dla mnie Bóg jest taki sam dla każdego człowieka, a relacje człowieka z Bogiem mogą różnić się bardziej w ramach zbioru wyznawców jednej religii niż pomiędzy wyznawcami różnych religii. Nie rozumiem międzywyznaniowych granic. Są one uwarunkowane kulturowo, geograficznie, historycznie. Z istotą Boga nie mają nic wspólnego.

Podczas I Zjazdu „Solidarności” grupka delegatów, spontanicznie, bez jakiejkolwiek konsultacji z „mędrcami” ani regionalnymi strukturami, tak od siebie pragnęła dać wyraz, jak ważna dla nich, i dla Związku, jest tolerancja. Najsampierw odnieśli się do kwestii dla nich najbardziej istotnej – do wyznania. Do prezydium Zjazdu wpłynął projekt deklaracji w tej sprawie. Zaczynał się od słów: „Muzułmanin też chrześcijanin…”. Myślę, że szkodą było ukrycie tego projektu przed całym Zjazdem, a więc i przed opinią publiczną. Głębiej oddawał on ducha tolerancji niż cokolwiek innego na tamtym Zjeździe. Wartości bowiem nie potrzebują uzasadnienia płynącego z uniwersyteckich katedr. Wiedza może je wesprzeć, ale ich źródłem jest serce, a nie mózg. Wartości, jak żaden inny czynnik kultury, określają tożsamość ludzkich zbiorowości. Tworzą społeczeństwa.
Przywołuję tę anegdotę, by powiedzieć – papież, kimkolwiek osobowo jest, w Polsce ma pozycję wyjątkową. Jego wizyta jest stosownie do jego wyjątkowości wyjątkowa. Komentując na co dzień różne wydarzenia ze świata polityki, nie można zamilknąć wobec tego wydarzenia, jego przebiegu, treści z nim związanych, przesłania.
Minęła doba. Co widzę? Z mojej perspektywy.

Widzę nieprawdopodobnie sympatycznego przywódcę duchowego, którego nie sposób nie lubić. To prawda, że jego pozycja jest najpierw formalna. Każdy, kimkolwiek by nie był, w szatach papieskich, tu, na tej ziemi, jest wyróżniony. Ale ten papież jest inny, niż się spodziewaliśmy, jak sądzę, go zobaczyć. Jest prostym sługą Bożym. Spod lekkiego materiału papieskiej sutanny przebija się ciemny kolor spodni. Twarz zwyczajnego duszpasterza, bardziej proboszcza od wielu lat zakotwiczonego w swej parafialnej społeczności (tyle że ona dzisiaj w wymiarze globu) niż kościelnego dostojnika. On nie jest karmazynowy. I ten golf. Istotny gest. Nie widzę w nim ostentacji. Może dlatego, że mam dokładnie takiego samego, także jak idzie o kolor karoserii i tapicerki.

Widzę wokół więcej niż wstrzemięźliwą obecność polskiego Kościoła. Jakby kardynałowie i arcybiskupi nie wiedzieli, jaki charakter nadać tej wizycie poprzez sposób jej zorganizowania. Wyobrażacie sobie Państwo, że na trasie prowadzącej z lotniska w Balicach, pod wzgórzem bielańskim, przez Salwator aż prawie do mostu dębnickiego jedynie pojedynczy ludzie go witali? Nie myślę, że to przypadek. Podobnie jak nieobecność twarzy biskupów i księży na co dzień nadających ton polskiemu kościołowi, a tak odmiennych od niego. Hoser, Głódź, Dydycz.
Jego mowa na Wawelu zapamiętana zostanie za jedno zdanie – że brak pokoju w świecie to wojna. Dla Polaków to wielkie słowa. Mam wrażenie, że młodzi tego nie wiedzą. Papież nie wykłada, co z tego wynika. Nie umniejsza to jednak siły tego zdania. Może przeciwnie? On jest jednym w wielu kapłanów, tak wybrał. Nie znosi swoim papiestwem odpowiedzialności innych. Dla mnie bardzo to ważne. Mam wrażenie, że nasz europejski, a już na pewno polski świat oszalał, relatywizując sprawę pokoju, dialogu, tolerancji, ludzkiej wspólnoty. Podpalając nacjonalizmy, kopiąc przepaściste rowy. Czekam bardzo na słowa papieża w Brodach. Co powie młodym?

Papieża nie zajmuje polityka polskiego wymiaru. I bardzo dobrze.
Choć to jedno zdanie o uchodźcach bardzo smaczne.
Jak na razie nic istotnego o prawdziwych dylematach młodych.
O życiowych powszechnych wyborach właściwych temu wiekowi.
Poprawność, ogólniki. Zobaczymy, co będzie w Brodach pod Wieliczką.
Nie spodziewam się wiele. Papież jest papieżem. Kościół Kościołem.
Najpierw instytucja. To przykre, ale przecież jedna wielka reforma na
sto lat (Jan XXIII) to jak na instytucję tak wielką i tak zróżnicowaną nie
powinno dziwić. Ja nie sądzę zresztą, by akurat ten papież miał wymiar
wielkiego reformatora. On jest raczej posłusznym Bogu takiemu,
jak on go widzi, proboszczem parafii świata.

--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Czw 20:52, 28 Lip 2016    Temat postu:

-
Adam Szostkiewicz blog
28 lipca 2016

Młodzi przekonują się, jak nieprawdziwa jest gęba
przyprawiana Franciszkowi przez niektóre środowiska w Polsce

Przecieranie oczu

Polacy mogą z ulgą przetrzeć oczy: „multi-kulti”, wbrew mowie nienawiści
wymierzonej w wielokulturowość, nie zabija, nie straszy, nie sieje nieufności.


Papież Franciszek już w Polsce. Ale w jakiej Polsce?
Za co polska prawica narodowo-katolicka, łagodnie mówiąc,
tak nie lubi papieża Franciszka?

Mija pierwszy pełny dzień papieskiej wizyty w Polsce. Miejscem jest Polska, ale celem jest spotkanie nie tylko z Polakami, lecz także z młodzieżą z całego katolickiego świata. Pod tym względem zapowiada się sukces. Dzięki wielokulturowemu, wielorasowemu i wielonarodowemu „najściu” młodych na Kraków.

Polacy mogą z ulgą przetrzeć oczy: „multi-kulti”, wbrew mowie nienawiści wymierzonej w wielokulturowość, nie zabija, nie straszy, nie sieje nieufności. Kościół, jak świat, był, jest i będzie wielokulturowy. Chrześcijański uniwersalizm jest pochwałą wspólnoty ludzkiej budowanej na wartościach pozytywnych: miłości bliźniego i sprawiedliwości społecznej.

Mogą też spotkać się „na żywo” z samym Franciszkiem. Przekonują się, jak nieprawdziwa jest gęba przyprawiana mu przez niektóre środowiska w Polsce. Papież od początku wizyty jest dokładnie taki, jakim kochają go wierni i podziwiają światowi liderzy polityczni. Jest człowiekiem pokoju i miłosierdzia i dlatego tak przejmująco zabrzmiały jego słowa, że świat jest dziś w stanie „wojny w kawałkach”. Wypowiedział je do mediów podczas lotu do Polski. I dodał, że to nie religie za to odpowiadają (a więc także nie islam, bo inaczej Franciszek, by to wyraźnie zaznaczył), ale gra interesów.

Papież przybył do młodzieży, do setek tysięcy katolików (a może i niekatolików, których frapuje jego pontyfikat), ale musiał się też spotkać z władzą kościelną i państwową. Spotkanie z polskim episkopatem było za zamkniętymi drzwiami, więc wiele się o nim nie dowiemy, chyba że z plotek i przecieków.

Co do polskich polityków, papież już dwukrotnie publiczne przypomniał
w ich obecności o uchodźcach i o obowiązkach władzy publicznej.
Uchodźcom uciekającym przed wojną i głodem należy pomóc, wykonując
władzę publiczną, należy naród jednoczyć, a nie wykluczać kogokolwiek.
Język papieski był w Krakowie i Częstochowie dyplomatyczny, ale nie był
ezopowy. Z twarzy rządowych dygnitarzy słuchających Franciszka można
było wyczytać dyskomfort. A do końca papieskiej wizyty jeszcze dość daleko.
Słuchajmy i patrzmy.

drukuj
--


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Czw 20:53, 28 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pią 12:47, 29 Lip 2016    Temat postu:

-
Jarosław Makowski -- 29 lipca 2016

Politycy chcieliby, żeby papież przestał już mówić.
Na szczęście wciąż słuchają go młodzi
Perły przed wieprze i odwaga miłosierdzia
Papież wygłosił dwa różne przemówienia do dwóch różnych
grup odbiorców. To do młodych było dużo mocniejsze.

Młodzi przekonują się, jak nieprawdziwa jest gęba przyprawiana
Franciszkowi przez niektóre środowiska w Polsce
Polacy mogą z ulgą przetrzeć oczy: „multi-kulti”,
wbrew mowie nienawiści wymierzonej w...

1.

W czwartek papież nie tylko wygłosił dwa ważne przemówienia. Było to
również zderzenie dwóch światów. Pierwszą homilię Franciszek wygłosił
w Częstochowie. W pierwszych rzędach rodzimi politycy, którzy –
jak to zwykle w takich sytuacjach – chcieli się ogrzać przy Franciszku.

Ale papież skupił uwagę na sobie – a dokładniej – na słowach, które
wypowiedział. Mówił o prostocie, pokorze, życiu składającym się
z codziennego trudu, gdyż to w nim objawi się Królestwo Boże.
„Wbrew temu – przekonywał Franciszek – czego moglibyśmy się
spodziewać – zarówno wówczas, jak i dziś – Królestwo Boże nie
przychodzi dostrzegalnie, ale przychodzi w małości, w pokorze”.

Jeśli więc spodziewamy się wielkich znaków, cudów, to płonna nadzieja.
Królestwo Boże przychodzi wtedy, gdy wstajesz do płaczącego dziecka
w nocy, by go uspokoić? Królestwo Boże przychodzi wtedy, gdy pomagasz
sąsiadowi przenieść kanapę? Jest wtedy, gdy otwierasz się
na uchodźców, gdy uciekają przed cierpieniem i wojną?

Zapytacie, kto jest głównym bohaterem takiego świata? Czy możni tego
świata? Ci, który napawają się władzą? Ci, którzy sądzą, że skończyła się
historia, gdyż teraz rządzą i będą rządzić „do końca świata”? Nic z tych
rzeczy. „Pan woli prostaczków – powiedział Franciszek – którym
objawione jest królestwo Boże, oni są wielcy w Jego oczach i na nich patrzy”.

A zatem: czego nie czynimy tym najmniejszym, symbolicznej wdowie, obcokrajowcowi, sierocie – tego nie czynimy Bogu. I widząc w pierwszych rzędach polityków słuchających tych słów, miałem poczucie, że nic z nich nie rozumieją. Że marzą tylko o jednym: „niech już papież skończy”. Co więcej, myślę, że i papież jest realistą, i że on także wie, iż słowa Dobrej Nowiny kierowane do polityków, także tych rodzimych, to rzucanie pereł przed wieprze.

2.

Jakże więc inne było spotkanie na Błoniach. Spotkanie, mimo lekkiego deszczu, w którym papież w końcu rozpoczął rozmowę z młodymi ludźmi. Co więcej: na twarzy Franciszka było widać nieskrywaną radość, że w końcu spotyka się z partnerami. Młodymi. Że spotykając się z młodymi ludźmi z całego świata, wie, że nie tylko do nich mówi, wie, że oni chcą jego słowa przekuwać w czyn. Co intrygujące: nie była to tradycyjne kazanie, w którym papież mówiłby tonem nieznoszącym sprzeciwu. To był dialog, rozmowa, w której młodzi zostali potraktowani jak partnerzy. Papież nie mówił do młodych, ale z nimi rozmawiał.

Co im powiedział? Że muszą mieć nadzieję i odwagę, bo tylko wtedy będą w stanie zmieniać świat. To budujące – mówił z pasją Franciszek – słyszeć, jak młodzi „dzielą się swoimi marzeniami, swoim pytaniami oraz swoim pragnieniem, by przeciwstawiać się tym wszystkim, którzy mówią, że nic nie można zmienić. To ci, których nazywam milczkami. Młodzi mają moc, żeby się temu przeciwstawić. Niektórzy nie są tego pewni. Pytam was – czy coś można zmienić?”.

Młodzi na to pytanie odpowiedzieli: „tak”. Są gotowi do zmiany świata. Są gotowi do zmiany Kościoła. Papież dodał, że aby ta zmiana, której młodzi stają się autorami, mogła się dokonać, musi być czyniona według logiki miłosierdzia. Jeśli ćwiczysz się, młody człowieku, w miłosierdziu, możesz zmieniać świat. Dlaczego? Bo, dodaje papież, „miłosierdzie ma zawsze młode oblicze”. I dalej: „serce miłosierne ma bowiem odwagę, by porzucić wygodę; serce miłosierne potrafi wychodzić na spotkanie innych, potrafi objąć wszystkich. Serce miłosierne potrafi być schronieniem dla tych, którzy nigdy nie mieli domu lub go stracili, potrafi stworzyć atmosferę domu i rodziny dla tych, którzy musieli emigrować, jest zdolne do czułości i współczucia. Serce miłosierne potrafi dzielić swój chleb z głodnym, serce miłosierne otwiera się, aby przyjmować uchodźców oraz imigrantów. Powiedzieć wraz z wami miłosierdzie, to powiedzieć: szansa, przyszłość, zaangażowanie, zaufanie, otwartość, gościnność, współczucie, marzenia”.

I znów, w logice rozmowy, po tych słowach papież zapytał młodych: „jesteście zdolni do marzeń?”. Młodzi odpowiedzieli, że tak. A papież dodał: „Kiedy serce jest otwarte, jest zdolne do marzeń, jest w nim miejsce na miłosierdzie, czułość wobec cierpiących, miejsce, by stanąć obok tych, którzy w sercu nie mają pokoju albo którym brakuje tego, co potrzebne do życia albo brakuje im najpiękniejszej rzeczy – wiary. Powiedzmy to razem: miłosierdzie. Tak, aby świat to usłyszał!”.

Co tu dużo gadać: młodzi mają dziś cholerne szczęście, iż towarzyszem ich drogi jest papież Franciszek. Nie przywódca, który poucza i nakazuje. Ale przewodnik, który razem z nimi chce iść po wyboistej ścieżce ludzkiego życia.
--


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Pią 12:48, 29 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 11:39, 30 Lip 2016    Temat postu:

30.07.2016
sobota


Auschwitz: łzy i milczenie
Jarosław Makowski

Rację miał Paul Celan, gdy notował: po Auschwitz
słowa przestały cokolwiek znaczyć. Zostają łzy i milczenie.

1.
Jan Paweł II podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 r. mówił: „Nie mogłem nie przybyć tu jako papież”. I przekonywał, że to tu właśnie dokonało się zwycięstwo człowieka poprzez „miłość i wiarę”.
Benedykt XVI, kiedy w 2006 roku przyjechał do Polski, również tu był. I powtórzył słowa Jana Pawła II: „Nie mogłem nie przybyć tu jako papież”, dodając zarazem: jestem tu „jako syn narodu niemieckiego – syn tego narodu, nad którym grupa zbrodniarzy zdobyła władzę przez zwodnicze obietnice wielkości, przywrócenia honoru i znaczenia narodowi, roztaczając perspektywy dobrobytu, ale też stosując terror i zastraszenie, by posłużyć się narodem jako narzędziem swojej żądzy zniszczenia i panowania”. Te słowa papieża z Niemiec wzbudziły kontrowersje, gdyż relatywizowały niemiecką winę.

I w końcu mamy rok 2016. I papież Franciszek, który też nie mógł tu nie być. Gdzie? W Auschwitz. Kilka tygodni temu mówił: „Chciałem udać się do Auschwitz, do tego miejsca grozy bez przemówień, bez wielu ludzi, tylko z kilkoma niezbędnymi, choć dziennikarze z pewnością tam będą. Ale bez pozdrawiania tego czy tamtego. Sam, wejść i modlić się, aby Pan dał mi łaskę płaczu”.

2.
To ta wizyta, dla całego świata, stanie się symbolem Franciszkowej wizyty w Polsce. Papież, w białej sutannie, samotnie wchodzący do tego miejsca kaźni. Papież, samotnie modlący się – być może płaczący – w celi Maksymiliana Kolbego. Zapytacie: dlaczego płacz? Dlaczego łzy? Ano dlatego, że rację miał rumuński myśliciel Emil Cioran, gdy w wywrotowej książce „Święci i łzy” notował: „Łza jest kryterium prawdy w świecie uczyć”. Jeśli przekraczając bramę oświęcimskiego obozu, nie ronisz łez – kłamiesz.
I milczenie. Franciszek milczy. Modli się w ciszy. Być może rację miał Paul Celan, gdy notował: po Auschwitz słowa przestały cokolwiek znaczyć. Zostają więc tylko łzy i milczenie. Dlaczego? By poczuć dym z kominów krematoriów palonych ciał naszych bliźnich. By posłyszeć płacz niewinnych dzieci, kobiet, starców i mężczyzn poddawanych nieludzkim torturom. Dlatego potrzebne są cisza i milczenie. I by w końcu zrozumieć, że „człowiek to nie brzmi dumnie”, gdy ze smyczy zerwą się uśpione w nas demony: antysemityzm, rasizm i ksenofobia. Demony, które znów, ku naszej zadziwiającej obojętności, odradzają się w Europie.

3.
Widząc samotnego papieża w tej kaźni, jaką jest Auschwitz, każdy musiał w sercu pytać: gdzie wtedy był Bóg? Dlaczego milczał? Dlaczego nie powstrzymał ręki oprawcy? Dlaczego to niewyobrażalne cierpienie? Te niewygodne pytania sprawiają, iż teologię lepiej i bezpieczniej pisać z zawiązanymi oczami i zatkanymi uszami.
Ale czyż właśnie nie dlatego pod adresem teologii formułowane są odbierające jej mowę „zarzuty”: „Zdolny do refleksji chrześcijanin wie – stwierdza Elie Wiesel – że w Auschwitz umarł nie żydowski naród, lecz że umarło chrześcijaństwo”.

Dlatego lament cierpiącego, skargi wobec niesprawiedliwości, która mnie dotyka, mają prawo być wykrzyczane. Nie można, pisze niemiecki teolog Johann B. Metz, zabronić człowiekowi żalić się Bogu. „Tam, gdzie religie monoteistyczne nie uczą się stawiać pytań Bogu, rozczarowania i frustracje są po prostu przenoszone na innych – na ludzi innego wyznania, inaczej wierzących czy po prostu niewierzących”. Tak, wobec cierpienia, które nas dotyka, śladem Hioba, mamy prawo skarżyć się Bogu. Mamy prawo wykrzyczeć mu nasz ból.

4.
Przyznam, że wciąż dręczy mnie pytanie: po co był Auschwitz? I jedyna „sensowna” odpowiedź, jaką znajduję, brzmi: po NIC! Bo przecież: mogłoby go nie być. Czy wręcz: powinno go nie być. Paradoks jednak na tym polega, że kiedy idzie o zło, jakie człowiek jest w możności czynić drugiemu człowiekowi, i to właściwie po NIC – to musimy być gotowi na to, by wyobrazić sobie rzeczy niewyobrażalne.

Nieludzkość jest w ludzkiej mocy. Mojej i Twojej. Niewyobrażalne? Tak.
Prawdziwe? Niestety tak. Oto lekcja ciemności, którą postanowił
przerobić z nami Franciszek, jadąc do Auschwitz. Płacząc i milcząc.

--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 12:46, 31 Lip 2016    Temat postu:

-
31.07.2016 -- niedziela


Żegnaj, Franciszku!
Adam Szostkiewicz

Wizyta papieża była spotkaniem z katolicką młodzieżą, a kurtuazyjnie
z władzami państwa polskiego, które, wraz z lokalnym Kościołem, było
gospodarzem Światowych Dni Młodzieży. O rządzących politykach
nie mam nic dobrego do powiedzenia, o młodzieży – dużo.
Politycy robili co mogli, by się ogrzać w cieple autorytetu papieża.
Młodzież Franciszka słuchała. Wielu tych młodych ludzi zapamięta słowa
papieża. Politycy zapomną o nich, gdy tylko zabiorą się z powrotem do
rządzenia. Kościół i wiara wielu z nich traktuje tak jak pani Kempa:
jako okazję do zrobienia sobie fotografii z papieżem. To się dobrze
sprzedaje w mediach ,,narodowych’’. Spuśćmy na nich kurtynę milczenia.

Patrzyłem na młodych przybyszów ze świata z sympatią i uznaniem.
W końcu to wcale nie takie oczywiste, że młodzi ludzie interesują się
czymś więcej niż własnym życiem. Nie ma w tym nic złego, ale wartością
dodaną jest gotowość do robienia czegoś dobrego wspólnie z innymi.

Młodzi zgłaszają się do różnych wolontariatów, nie tylko z okazji wydarzeń
kościelnych czy religijnych. Społeczna wartość tej chęci spotkania się
z innymi i niesienia pomocy jest taka sama bez względu czy wydarzenie
jest czy nie jest religijne.

Zlot katolicki jest też okazją do pogłębienia wiary. Robienie ,,rabanu’’
wcale nie musi wykluczać chwil refleksji. Widzieliśmy tego przykłady
choćby podczas modlitewnego czuwania z papieżem w Brzegach.

Aktywna społecznie młodzież niewierząca w niczym nie ustępuje
młodzieży wierzącej. Jest tak samo zdolna do empatii, służenia
innym, radości z życia, kierując się wartościami humanistycznymi.
Jej też należy się uznanie.

Franciszek to wie. Wie to Kościół Powszechny. Wiedzą to ludzie dobrej
woli. Dni Młodych pod przewodem Franciszka pokazały słowem, czynem
obrazem, że jest alternatywa dla plemiennego nacjonalizmu, nienawiści
i wykluczania, dla odmowy równych praw ludziom należącym do innych
ras i kultur. Pokazały, że nie ma sensu przeciwstawianie sobie różnych
tożsamości i uniwersalizmu. I za to organizatorom i uczestnikom należą się brawa.

--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 42595
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pon 8:17, 22 Sie 2016    Temat postu:

-
[link widoczny dla zalogowanych]

14 - P1118455
Autor - Hermann Weißauer
Die Rheinpfalz 22/02/ -- 1992
--
1_2
diagram - 1
Mat w 3 posunieciach - #3 -- --- 1. Hf3 - g1=Skoczek - 2. He2+ Sxe2 - 3. Sf3 - mat

--
4_4
diagram - 3
1.Hf3 - Kd2 - 2.He2+ Kc3 - 3. Sb5 - mat -- 1.Hf3 - Kd2 - 2.He2+ - Kc1 - 3. Hc2 - mat

--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SZACHY Strona Główna -> O Szachach Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin