Forum SZACHY Strona Główna SZACHY
Szachy, zadania szachowe i nie tylko
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Edukacja
Idź do strony 1, 2, 3 ... 27, 28, 29  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SZACHY Strona Główna -> O Szachach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 12:07, 14 Wrz 2014    Temat postu: Edukacja

-
Nowy minister edukacji?
Dariusz Chętkowski

Wziąłem udział w ankiecie na temat ewentualnych zmian w Ministerstwie Edukacji Narodowej.
Czy w ramach rekonstrukcji rządu ktoś nowy powinien zostać ministrem edukacji?
Zaznaczyłem jedną z trzech możliwych odpowiedzi i zobaczyłem, jak głosowali inni

[link widoczny dla zalogowanych]
(zob. ankietę).

Do tej pory wypowiedziało się ok. 100 osób. Prawie wszyscy chcą zmian w MEN (89 procent), przeciw zaledwie 7 procent, a nieliczna garstka (4 procent) nie ma zdania. Podejrzewam, że większość głosujących, a może nawet wszyscy, to nauczyciele. Gdyby więc brać pod uwagę opinię belfrów, to przyszła pani premier powinna powołać nowego ministra edukacji. Joanny Kluzik-Rostkowskiej nauczyciele bowiem nie chcą.
Ni dziwi mnie to zdanie, podobne opinie słyszę codziennie w pokoju nauczycielskim. Dziwi mnie tylko skala zjawiska. Aż tylu przeciwników ministra edukacji nie było w gronie nauczycieli od czasu, gdy w MEN rządził Roman Giertych. Obecna minister ma szansę w tej niechlubnej statystyce swojego poprzednika przebić.
Na pociechę dodam, że od 1989 roku nie było ministra edukacji, który
podobałby się nauczycielom. Mniejszą lub większą niechęcią cieszył się każdy.
Jednak totalną odrazę wzbudzali nieliczni, np. Handke, Giertych i…
----


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Nie 12:09, 14 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 15:04, 23 Lis 2014    Temat postu:

23.11.2014
niedziela

Koniec nauki odręcznego pisania
Dariusz Chętkowski

Z koszyka świadczeń edukacyjnych wypada nauka odręcznego pisania. Zastąpić ma ją nauka pisania na klawiaturze. Dzieci przestaną stawiać literki w zeszytach, zamiast tego będą je wystukiwać na maszynie. Na razie takie zmiany planuje wprowadzić Finlandia za niecałe dwa lata (zob. info).
To chyba krok w dobrym kierunku? Pisanie odręczne to sztuka, której opanowanie wymaga podobnego wysiłku, jak nauczenie się języka obcego. I to bez znajomości ortografii. Opanowanie zasad ortograficznych jest równie trudne, jak wyćwiczenie drugiego języka obcego. Zamiast nauki odręcznego pisma i zasad ortograficznych lepiej uczyć dzieci od pierwszej klasy podstawówki dwóch języków obcych.
Pisania na komputerze większość dzieci uczy się w domu, w szkole można by tę umiejętność tylko podrasować. Wysiłek właściwie żaden. Jest to tak praktyczna i potrzebna umiejętność, że sama wchodzi do głowy i w palce, nie trzeba jej się właściwie uczyć. Co innego pisanie odręczne. Z tym jest coraz gorzej. Nawet jak się dziecko nauczy pisać, to tak, że nie da się tego odczytać.
Coraz więcej uczniów w liceum pisze na komputerze, także podczas
lekcji, gdyż odręcznie – czytelnie i szybko – nie potrafi. A studenci
nagrywają wykłady, gdyż nie umieją notować długopisem.

Dla zwolenników tradycji można by uchylić małą furtkę. Jak komuś zależy na opanowaniu zanikającej sztuki pisania odręcznego, niech chodzi na zajęcia dla zainteresowanych.
Obok kół rysunku, śpiewu i tańca czy gry w szachy nauczyciele
prowadziliby też koło odręcznego pisania.

Taka jest przyszłość, im szybciej więc pójdziemy śladami Finów, tym lepiej.

---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pon 21:44, 24 Lis 2014    Temat postu:

24.11.2014
poniedziałek

Kto ma przywołać dzieci do porządku?
Dariusz Chętkowski

W szkole coraz popularniejsza staje się metoda pedagogiczna, zabraniająca nauczycielowi zwracania uwagi dzieciom, gdyż to zaburza ich homeostazę. Z tego powodu dzisiaj nie reagowałem, gdy uczniowie robili, co chcieli. Nie chcę przecież krzywdzić swoich wychowanków.
Akurat w auli odbywał się konkurs matematyczny. Zebrały się trzy klasy, aby zobaczyć prezentacje konkurujących drużyn. Zamiast patrzeć, słuchać i uczyć się, wiele osób przeszkadzało, rozmawiało, niektórzy ostentacyjnie odwrócili się plecami do tablicy, byle tylko nie widzieć i nie słyszeć, co prezentują koledzy. No cóż, to się zdarza.
Zrobiło się tak głośno, że nabrałem ochoty, aby zwrócić młodzieży uwagę. Nawet wstałem i groźnie spojrzałem. Zaraz jednak przypomniałem sobie, że to wbrew najnowszym tendencjom pedagogicznym. Ucznia nie można przywoływać do porządku, gdyż mogłoby to mieć fatalne skutki dla jego rozwoju emocjonalnego i intelektualnego. Usiadłem więc i machnąłem ręką. Niech se młodzież poswawoli – pomyślałem.
Bałagan trwał jakiś czas, gdy nagle ten błogostan został przerwany przez wkurzonego ucznia.
Chłopak tak huknął na koleżanki i kolegów, że mało nie pospadali z krzeseł.
Ryk był tak potężny, że cała sala struchlała i zamarła w milczeniu. Zrobiło się cicho jak nigdy dotąd, ja sam ze strachu aż ślinę przełknąłem, w końcu było słychać mówców. Tak sobie myślę, że całe szczęście, iż porządek zaprowadził uczeń, bo gdyby to był nauczyciel, to ho, ho, poszłyby skargi do rzecznika praw dziecka albo i do kuratorium. No i musielibyśmy się tłumaczyć, dlaczego lekceważymy współczesną pedagogikę.

--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 19:05, 30 Lis 2014    Temat postu:

30.11.2014
niedziela

Szkoły nie chcą chorych dzieci
Dariusz Chętkowski

Przychodzą rodzice do wychowawcy z informacją,
że u dziecka zdiagnozowano chorobę wymagającą operacji.
Lekarze zabieg wyznaczyli dopiero za miesiąc i poprosili, aby uważać. Dziecko może chodzić do szkoły, ale na specjalnych warunkach.
Rodzice proszą wychowawcę o pomoc. Dziecku trzeba zapewnić opiekę zarówno na lekcjach, jak i podczas przerw. Chodzi o to, aby rówieśnicy nie popchnęli, nie uderzyli, nie wciągnęli do głupiej zabawy itd. A poza tym potrzebne jest czujne oko, aby w porę dostrzegło ewentualne zagrożenie. Zdaniem lekarzy nic się nie powinno przez miesiąc wydarzyć, ale rodzice chcą mieć pewność, że ktoś dodatkowo zatroszczy się o ich pociechę. Czy szkoła może coś zrobić?
Jako rodzic pewnie bym się zdziwił, gdybym usłyszał od wychowawcy, że szkoła nie może wziąć na siebie takiej odpowiedzialności. Lepiej niech dziecko siedzi przez miesiąc w domu i czeka w spokoju na operację.
Natomiast jako nauczyciel wcale się nie dziwię.
W publicznej placówce nie ma warunków dla dzieci wymagających szczególnej troski.

Nauczyciele mają na głowie tysiące spraw, biegają po szkole niczym zestresowane mrówki, nie daliby rady zająć się chorym dzieckiem. Nie ma żadnej wolnej osoby, którą można by wyznaczyć do opieki. A pedagog? A bibliotekarz? Zajęci tak samo albo jeszcze bardziej. Jak mają chwilę wolnego, to idą na zastępstwa, bo tak jest taniej.
Wychowawca radzi rodzicom, aby trzymali dziecko w domu. Co z tego, że rwie się do nauki. Miesiąc szybko zleci. Przez ten czas nie wydarzy się w szkole nic takiego, czego nie dałoby się nadrobić domowymi sposobami. Nie warto ryzykować. Całe szczęście, że operacja nie została wyznaczona za pół roku, bo wtedy dopiero byłby kłopot. Ewentualne pretensje proszę kierować pod adresem lekarzy. Czy to nie dziwne, że nie operują natychmiast?
---


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Nie 19:06, 30 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 13:06, 06 Gru 2014    Temat postu:

5.12.2014
piątek

Ferie świąteczne nie dla nauczycieli
Dariusz Chętkowski

Całe szczęście, pracuję w liceum.
Gdybym był nauczycielem podstawówki lub gimnazjum,
podczas ferii świątecznych musiałbym dyżurować w szkole.
O takim obowiązku przypomniała w Liście otwartym do rodziców
minister edukacji. Szkoły mają zapewnić dzieciom opiekę (zob. list).
Pani minister uruchomiła stronę internetową oraz podała numer telefonu, aby rodzice mogli zgłaszać przypadki szkół, które nie zapewnią dzieciom opieki. Dzisiaj u mnie w liceum wybuchła z tego powodu panika. Niektórzy nauczyciele bowiem już dawno temu wykupili wycieczki, zaplanowali wyjazdy w dalekie strony, ustalili, że odwiedzą rodzinę itd. Gdyby nagle musieli zostać w pracy, byłby to dla nich poważny kłopot. Wiem, że u niektórych osób z tego powodu małżeństwo zawisłoby na włosku. Żona czy mąż mają bowiem swoje wymagania i nawet list pani minister tego nie zmieni.
Ponieważ żal mi kolegów, zadeklarowałem, że mogę przyjść na dyżur.
I tak będę w Łodzi, a żona w pracy, więc co mi szkodzi spędzać ten czas w szkole. Jeśli to uratuje kolegów, proszę bardzo. Może za rok czy dwa ja będę potrzebował takiej pomocy. Później okazało się, że list minister dotyczy podstawówek i gimnazjów. Licea nie muszą sprawować opieki nad dziećmi w okresie ferii świątecznych. Co nie znaczy, że nie mogą.
Wiem, że moja szkoła będzie w tych dniach otwarta. Niektórzy nauczyciele nawet zachęcają uczniów, aby przyszli na dodatkowe zajęcia. Tacy jesteśmy szaleni. Mam nadzieję, że pani minister nie wyśle do rodziców listu z przypomnieniem, że dzieci mają prawo do wypoczynku i spędzenia tych dni w gronie rodzinnym.
---


SZACHY DEMONSTRACYJNE

Nakładka magnetyczna, suchościeralna
(do montażu na tablicach szkolnych)
Nakładki wykonane są z wysokiej jakości białej, elastycznej folii, zadrukowanej i lakierowanej. Materiał, z którego wykonane są nakładki posiada certyfikat bezpieczeństwa, zgodnie z wymogami Unii Europejskiej zawartymi w Dyrektywie 20002/72/CE

Nakładki o wymiarach 83 cm (szerokość) x 93 cm (wysokość) są rozmiarem zbliżone do wymiarów „skrzydła” tablicy szkolnej typu „tryptyk”. Wyposażone są w listwy magnetyczne pozwalające na stabilne umieszczenie na każdej magnetycznej tablicy.

--------
[link widoczny dla zalogowanych]

1. Nakładka + 32 bierki - 224,00 zł
Wyposażenie podstawowe:
- Nakładka szachy demonstracyjne
- Bierki magnetyczne (32 szt.)
2. Wyposażenie dodatkowe
- Kolorowy tubus transportowy - 55,00 zł
- Pisaki kolorowe - 25,00 zł
- Ścierak do pisaków - 12,00 zł
- Magnesy kolorowe - 10,00 zł
- Płyn do mycia tablic - 21,00 zł
- Tablica magnetyczna 120 x 90 cm - 168,00 zł
3. Bierki (32 szt) – dodatkowy komplet - 78,00 zł
Wyposażenie dodatkowe:
- Kolorowy tubus transportowy z uchwytem (średnica 120 mm)
- Pisaki suchościeralne ( 4 kolory – czerwony, niebieski, zielony, czarny )
- Ścierak do pisaków, magnetyczny
- Magnesy kolorowe ( 4 kolory – 10 szt. )
- Płyn do mycia tablic suchościeralnych (50 ml)
- Tablica biała, magnetyczna o wymiarach 120 x 90 cm, do montażu nakładki

Powyższe ceny zawierają - 23% podatku VAT
--

----


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Sob 13:35, 06 Gru 2014, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 13:34, 06 Gru 2014    Temat postu:

belferxxx
6 grudnia o godz. 11:04
@add
--
Nauczyciele się nie buntują, że muszą sprawdzać prace klasowe/domowe czy mają obowiązki wynikające z wychowawstwa etc.. To jest odpowiedź na wmawianie społeczeństwu, m. in. przez MEN, że nauczyciel pracuje tylko wtedy kiedy jest przy tablicy, a więc w ramach pensum, które wynosi 18 godzin tygodniowo + 2 godziny zwane hallówkami.
W tym kontekście określa się nauczycieli jako nierobów, którzy
pracują 20 godzin tygodniowo czyli połowę tego, co normalny pracownik.
Przygotowanie lekcji, sprawdzanie prac, prowadzenie dokumentacji(!) i inne
wymieniane wyżej obowiązki są przy tym pomijane, stąd reakcja nauczycieli!!!
@andrzej52
Proponuję wymienionych przez ciebie nie nauczycieli wysłać na pół roku
reedukacji w Korei Płn. Tam mają jeszcze gorzej… Wink
Tylko co z tego wynika???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 23:15, 06 Gru 2014    Temat postu:

-
belferxxx
6 grudnia o godz. 11:04
Szanowna Pani Nauczycielko.

Jeśl będziesz zatrudniona w prywatnej szkole, możesz mieć 6 miesiecy płatnego urlopu i pracować po 2 godziny lekcyjne dziennie.
Nic mi do tego, jest to sprawa wlaściciela, jak go stać to zapłaci, jak nie to zbankrutuje.
ale jeśli jesteś zatrudniona w publicznej oswiacie, twoim pracodawcą jestem ja, jest pani Zosia z pobliskiego sklepiku, czy pan Józek pracujący 40 lat w firmie za 2 tys. netto. To my, poprzez podatki placimy Tobie.
I jako płatnik podatku wolałbym, żeby szly one na pożyteczne rzeczy, a nie na przywileje sektora publicznego.
Czy nie lepiej były by podatki wykorzystane, gdyby zamiast fundowac dodatkowe 4 tygodnie płatnego urlopu nauczycielom, przeznaczyć fundusze na nowe żłobki ?, na nowe przedszkola ? Nawet miejsc pracy dla nauczyciel by wtedy przybylo.
Jeśli chcecie se Państwo podpierać ustawa ze stanu wojennego, to zażądajcie również kartek na mięso, na cukier, tylko octu na półkach. A do takiego stanu moga w przyszlości doprowadzic rozbuchane żądania socjalne / przywileje.
Zastanawiam sie, dlaczego nigdy oświata nie żąda
powiązania wysokości wynagrodzeń z jakością pracy.

PS. Mam w rodzinie 3 nauczycielki,
--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 19:15, 07 Gru 2014    Temat postu:

-
hilda
7 grudnia o godz. 0:13

Drodzy sfrustrowani obywatele naszego smutnego kraju.
Czy naprawdę poprawi to wasze samopoczucie, jeśli wyślecie
wszystkich nauczycieli do pustych w większości szkół w okresie
międzyświątecznym tylko dlatego, że sami musicie w tym okresie
pracować? Pracuję w gimnazjum i liceum i naprawdę nie ma w naszej
szkole ucznia, który chciałby przyjść dobrowolnie do szkoły tylko po to,
by “pobawić” się w tym czasie z nauczycielem.

Może niektórzy rodzice chętnie pozbyliby się z domu swoich
“domorosłych” pociech, ale to świadczy tylko o chorych relacjach
w rodzinie i może tylko budzić współczucie.
Dlaczego tak trudno uświadomić sobie rodzicom, że to oni i dom rodzinny są dla dziecka jego naturalnym i najważniejszym środowiskiem i że żadna szkoła nie zastąpi dziecku kontaktu z rodzicem? Smutne …..
Poza tym – przecież do pracy nauczyciel potrzebuje podmiotu, jakim jest uczeń.
Nie mam nic przeciwko świadczeniu pracy w tym okresie. Trzeba tylko zmienić organizację roku szkolnego i zlikwidować – może najlepiej wszystkie dni wolne od zajęć lekcyjnych? Co o tym sądzicie?
Może niech szkoła i nauczyciele całkowicie wyręczą rodziców w wychowaniu ich dzieci. Tak już chyba kiedyś było? NRD – polityka państwa do do tego właśnie zmierzała – oderwać dziecko od rodziny, kształtować zgodnie z ideologią komunistyczną. Temu służyły całodobowe żłobki, przedszkola, obozy pionierskie. Rodzic nie musiał się o wychowanie dziecka wcale martwić. Państwo za niego to czyniło Czy naprawdę tego chcecie?
W dziwnym kraju żyjemy….
Pracowałam kilka lat lat w Niemczech – tych “niekomunistycznych” – tam wolnych dni tyle mniej więcej ile u nas w Polsce – jedynie organizacja roku szkolnego nieco inna – więcej krótszych przerw w ciągu roku szkolnego – między innymi dwutygodniowe ferie jesienne. Nikomu nie przyjdzie tam do głowy, żeby zagonić nauczycieli do pustych szkół tylko w imię dobrego samopoczucie reszty społeczeństwa, która musi akurat pracować.
Po rozdaniu świadectw, w czasie ferii jesiennych, świątecznych, zimowych, wielkanocnych, wiosennych i innych szkoła zamykana jest na 4 spusty. Żadnych rad pedagogicznych, rekrutacji egzaminów poprawkowych itp. Nikt się nie zastanawia, co rodzice mają w tym czasie zrobić zrobić z dziećmi.
Tam szkoła służy do nauczania, a nie “przechowywania ” dzieci, produkowania zbędnej makulatury czy też miejsca spotkań i wielogodzinnych “nasiadówek” nauczycieli w czasie, gdy uczniowie mają wolne. Kto by w tak oszczędnym państwie płacił za prąd i ogrzewał budynek szkolny dla siedzących bezproduktywnie nauczycieli?
Ale u nas owszem – możemy sobie na to pozwolić, wszak społeczeństwo płaci podatki, to ma prawo żądać dla swojego dobrego samopoczucia i “widzimisię”, żeby nauczyciele siedzieli w pustych szkołach. Stać nas, a co….
Czy naprawdę w swoim zacietrzewieniu nie widzicie państwo, tak usilnie upierający się przy konieczności pracy nauczycieli w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych, absurdu takich żądań?
Poza tym – każdy zawód ma swoją specyfikę, każdy wybiera swój i zawiera z pracodawcą konkretną umowę, również w kwestii dni wolnych od pracy.
Póki jednak co, żyjemy chyba jeszcze w państwie , w którym obowiązuje prawo?

Czy jeśli właściciel firmy nakazuje pracownikowi świadczenie pracy niezgodnie z zawartą z nim umową, to ten musi się na to godzić i nie ma prawa zaprotestować?
Skoro Karta Nauczyciela ciągle jeszcze obowiązuje , to w imię czego prawo ma być łamane?
Zresztą niezależnie od zapisów Karty Nauczyciela – w każdym normalnym kraju, nie jest to żaden nauczycielski przywilej tylko normalny stan – gdy uczniowie mają wolne, również nauczyciele mają wolne. Tylko, że Polska to dziwny kraj …. U nas wszystko na opak musi być….
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 19:21, 07 Gru 2014    Temat postu:

andrzej52
7 grudnia o godz. 9:50

emerytka09
7 grudnia o godz. 0:27
“Może wreszcie przejrzycie na oczy i skierujecie swój gniew tam, gdzie powinniście. Walczyć o godne zarobki, o 8-godzinny dzień pracy, umowy o pracę, prawo do czasu dla rodziny i siebie, a nie gryźć na oślep, byle sobie ulżyć”
Niskie zarobki (netto), umowy cywilno – prawne, a nie żadne śmieciowe, itd wynikają z wysokich kosztów pracy. A koszty pracy to nie tylko wynagrodzenie netto, które jest rzeczywiście niskie (chociaż nauczyciele moim zdaniem nie powinni narzekać), ale również podatki i parapodatki które obecnie wynoszą ok. 110-120% płacy netto. A narzuty te są tak wysokie, gdyż ktoś mus utrzymać całą sferę budżetową, oraz zatrudnionych w firmach państwowych (górnicy), razem z ich przywilejami w rodzaju karty nauczyciela, karty górnika, wczesne i wysokie emerytury.
Szanowni nauczyciele, pouczcie się trochę ekonomii, a wtedy stwierdzicie, że Wasze przywileje można finansować tylko na dwa sposoby : poprzez podnoszenie podatków lub zadłużanie państwa. Jak na razie stosowane są obydwa sposoby, a za Wasze przywileje płacić będą Wasze wnuki, spłacając długi państwa.
belferxxx

6 grudnia o godz. 22:46
Jestem pod wrażeniem, naprawdę.
Ja szedłem typowo śląska drogą edukacji, najpierw zawód a potem wykształcenie (zawodówka, technikum, egzamin na polibudę). gdyby dzisiaj taki model edukacji zastosować, nie było by większości bezrobotnych magistrów od nie wiadomo czego, a fachowców do konkretnej pracy brakuje.
Poza tym jest Pan jedyną osobą, z która można merytorycznie podyskutować.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 19:26, 07 Gru 2014    Temat postu:

[emerytka09
7 grudnia o godz. 13:15

Do pana “belferxxx”
Szanowny panie, magister od nie wiadomo czego skończył 2 kierunki studiów, 3 studia podyplomowe (płatne z własnej kieszeni), przez ponad 30 lat rokrocznie dokształcał się na niezliczonej ilości doskonaleń zawodowych i kursów kwalifikacyjnych (też za własne pieniądze), za PRL-u zrobił I i II stopień specjalizacji za 30 zł więcej do pensji (sic!) W swoim dorobku ma ponad 4tys. godzin szkolenia się lub szkolenia innych, aktualnie nadal pracuje, jeśli trafi się dłuższe zastępstwo, kilka programów autorskich, parę publikacji (nie w Iternecie) i nadal publikuje. Wykształcił i nauczył kindersztuby (tak drogi panie, tego od dawna rodzice nie uczą od zwykłego “dzień dobry”, przez posługiwanie się sztućcami do kultury bycia, zachowania się w miejscach publicznych, że o higienie i trosce o własny wygląd nie wspomnę) oraz wzajemnego szacunku i współpracy 12 roczników dzieci i pracuje nad 13-stym. Za to dostaje 1500 zł netto emerytury. Ani przeżyć ani zdechnąć za te pieniądze się nie da. Ten magister od nie wiadomo czego nie ma własnego mieszkania, auta, nigdy nie był na wczasach ani w kraju ani zagranicą. Nawet w wakacje harował, żeby związać koniec z końcem. Gdy nie trafi się zastępstwo, zajada pasztetówkę na przemian ze smalcem. Z takich rzeczy jak kino i teatr dawno zrezygnował. Tak drogi panie. Więc może zanim chlapnie pan coś tym nienawistnym ozorem, warto się zastanowić. Ciężko zapracowałam na tą żałosną emeryturę i nie zasłużyłam, by ktokolwiek dezawuował wartość tego, co w życiu zawodowym osiągnęłam. Ale coś mi się wydaje, że polemika z panem to rozmowa z kretem o tęczy – i jego i mnie to zmęczy.
--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pon 13:22, 08 Gru 2014    Temat postu:

andrzej52

8 grudnia o godz. 7:08
emerytka09

7 grudnia o godz. 13:15
Szanowna Pani Emerytko.
Pomyliła Pani Pan @belferxxx ze mną.
Jeśli chce sie Pani przerzucać wysokoscią emerytury, opisze przypadek mojego znajomego.
Po 40-tu latach prowadzenia zakładu rzemieślniczego i opłacania ZUZ (w sumie miał 47 lat składkowych) ,ZUS wyliczył mu 900,-PLN (dziewięćset ) emerytury.
Ja, jeśli dożyje i za 10 lat pójde na emeryturę (a raczej później, gdyż w mojej rodzinie pracuje sie “do końca”), to otrzymam jakieś 600,-PLN emerytury. Po 40-tu latach prowadzenia warsztatu i w sumie po 50-ciu latach pracy.

prosze to porównać z górnikiem przechodzącym po 25 latach zatrudnienia
(celowo nie pisze pracy), z mundurówką -aktualnie po 25 latach,
wymiarem sprawiedliwości otrzymujacym emerytury w wysokości
ostatniej płacy, z nauczycielami, którzy jeszcze niedawno w wieku 50 lat przechodzili na emeryturę, natychmiast zatrudniając sie w oświacie.
Dodam jeszcze, że to, że Pani skończyła 5 fakultetó w żadnym kraju nie ma wpływu na wysokość emerytury.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pon 13:28, 08 Gru 2014    Temat postu:

emerytka09
8 grudnia o godz. 11:38

Do pana “andrzej52″
Przepraszam – mój błąd. to, co do Pana wysłałam belfrowi i na odwrót. Obu Panów przepraszam za pomyłkę. Co do przerzucania się wysokością emerytury: nie takie były moje intencje. Podkreślam, że nie nauczyciele, kolejarze, pielęgniarki itd. winni są tego, że “źle się dzieje w państwie duńskim” i wzajemne opluwanie się w mniej czy bardziej kulturalny sposób nie rozwiąże problemu. Wspomniał Pan o utrzymywaniu sfery budżetowej przez sferę produkcyjną. Tak było i będzie. Ale żadna grupa zawodowa nie jest winna tak kuriozalnym podatkom i wysokim kosztom pracy. I to wszyscy sobie powinniśmy uświadomić. tak samo jak to, że biurokracja zżera nie tylko pieniądze, ale i nasz czas, a także to, że szara strefa (ciągle rosnąca) nie powiększa dochodów państwa.
Naprawdę nie lud pracujący winny jest temu wszystkiemu. i może czas
skończyć z szukaniem kozłów ofiarnych.
Pozdrawiam i życzę pogodnych Świąt.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pon 21:29, 08 Gru 2014    Temat postu:

Społeczeństwo
Redakcja 8 grudnia 2014

Dlaczego pierworodne dzieci są bystrzejsze od reszty rodzeństwa

Do licznych teorii wyjaśniających ten fenomen właśnie dołączyła kolejna.
.photosavvy/Flickr CC by 2.0
.
Praktyka czyni mistrza. Dlatego bardziej doświadczeni rodzice powinni każdemu kolejnemu mieć nieco więcej do zaoferowania w kwestii wychowania – a zatem dzieci urodzone później powinny rozwijać się lepiej. Tak przynajmniej podpowiada intuicja.

A jednak badania prowadzone w różnych regionach świata od lat pokazują, że pierworodni mają przeciętnie wyższy iloraz inteligencji i osiągają lepsze wyniki w egzaminach szkolnych. Nawet rodzice – zazwyczaj silący się na neutralność w tego rodzaju kwestiach – postrzegają swoje pierwsze dzieci jako najbardziej utalentowane.

Na przykład amerykański departament pracy systematycznie pyta wielodzietne matki o to, jak ich zdaniem kolejne dzieci radzą sobie w szkole. Oto uśrednione wyniki badań National Longitudinal Survey of Youth:

.
.
Pierworodni znacznie częściej – przynajmniej w ocenie ich matek – okazują się prymusami niż ich młodsze rodzeństwo, któremu częściej z kolei przypada rola najsłabszych uczniów.

Naukowcy od lat usiłują wytłumaczyć przewagę pierworodnych nad kolejnymi członkami rodziny. Magazyn „The Atlantic” niedawno zebrał najczęściej spotykane teorie w kilka punktów:

1. Kwestia czasu. Urodzeni wcześniej mogą liczyć na to, że rodzice poświęcą im więcej uwagi – z każdym kolejnym dzieckiem dostępny czas (i energię) trzeba dzielić na więcej dzieci.

2. Kwestia genów. Wyższe IQ obserwowane zazwyczaj wśród pierworodnych potwierdza zdaniem niektórych ekspertów, że otrzymują oni od rodziców najlepsze geny. Dlaczego? Chociażby przez młodszy wiek rodziców.

3. Kwestia frustracji. Niektórzy rodzice rezygnują z posiadania kolejnych dzieci po tym, jak przytrafi im się wyjątkowo wymagający potomek. Stąd też najbardziej opornymi będą często najmłodsi w rodzinie – po nich rodzice mówią „stop”.

4. Uczenie = uczenie się. Starszym dzieciom według tej teorii
znaczne korzyści daje to, że mogą przekazywać swoją wiedzę
młodszemu rodzeństwu. Ucząc siostry i braci – sami nabywają
umiejętności, które przydają się potem w szkole.


5. Ryzyko rozwodu. Kryzysy rodzinne i rozwody znacznie częściej zdarzają się już po tym, jak urodzi się pierwsze dziecko. (Rzadko spotykamy sytuację odwrotną: najpierw małżeństwo, potem rozwód i dopiero później pierwsze dziecko). Pierworodni mają więc szansę dłużej dorastać w pełnej rodzinie niż ich młodsze rodzeństwo.


Do tej bogatej listy kolejny punkt dopisali ostatnio ekonomiści Joseph Hotz oraz Juan Pantano. W pracy zatytułowanej „Strategiczne rodzicielstwo, kolejność narodzin i wyniki szkolne” przekonują, że z każdym kolejnym dzieckiem matki i ojcowie są coraz bardziej wyluzowani.

Gdy rodzi się pierwszy potomek, opiekunowie są stosunkowo skłonni trzymać się sztywnych zasad wychowawczych – choćby odnośnie do czasu przeznaczanego na zabawę i naukę. Blisko przyglądają się wynikom szkolnym swoich pierworodnych. I częściej nagradzają ich za dobre oceny – a karzą za złe. Z każdym kolejnym potomkiem rodzice jednak łagodnieją.

Dlaczego tak się dzieje? Tu również pojawiają się różne teorie. Według Horza i Pantano wiele matek i ojców podświadomie przyjmuje, że stanowczą postawą u początków rodzicielstwa wypracowali sobie posłuch już przy pierwszym dziecku. I młodsze dzieci niejako automatycznie odziedziczą uznanie dla autorytetu rodziców od starszego rodzeństwa. Nadzieja ta okazuje się oczywiście złudna.

Ale zdaniem innych komentatorów interpretacja ta jest przesadnie wydumana. I proponują prostszą. Dokładne pilnowanie dzieci, czasu przeznaczanego przez nich na pracę i naukę oraz zabawę (np. siedzenie przed telewizorem) oraz śledzenie ich postępów w nauce już przy jednym dziecku bywa wymagające.
Przy dwóch – wyczerpujące. A przy trzech zwyczajnie niewykonalne.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Wto 16:41, 09 Gru 2014    Temat postu:

9.12.2014
wtorek

Trwoga i śmiech po próbnej maturze
Dariusz Chętkowski

Jesteśmy po próbnej maturze i nie bardzo wiemy, co począć z wynikami.
Uczniowie bowiem tak rozwiązali testy egzaminacyjne, że każdy wynik
powyżej zera zaczyna cieszyć. Niestety, nawet do takiej
radości uczniowie nie dali nam zbyt wielu powodów.

Po sprawdzeniu kilku prac musiałem wstrzymać się z ocenianiem wg
ustalonych zasad i przejść na styl, który w tym roku narzuciła egzaminatorom CKE. A zatem zacząłem sprawdzać prace jeszcze raz i na siłę dostrzegać w nich plusy. Wyniki wprawdzie się poprawiły, ale nie tak, aby być szczęśliwym. Gdy się podciąga z zera, to naprawdę trudno o cud.
Piszę o tym nie po to, aby pognębić uczniów. Nie zamierzam też uderzać się w piersi albo oskarżać innych nauczycieli. Próbna matura zwykle wypada źle, jednak zawsze widać światełko w tunelu. W tym przypadku jest ciemno i tylko ciemno. Co spotykam się z nauczycielami, także z innych szkół, to słyszę pytanie, czy u mnie też jest tak źle, bo u nich takiej mizerii nigdy nie było.
Uczniowie nie widzą problemu, gdyż uwierzyli, że pierwszej nowej matury nie można nie zdać. Cieszą się nawet na widok zera. To nie ich problem. Już tam MEN i CKE postarają się, aby wyniki były rewelacyjne. Mam nadzieję, że uczniowie wiedzą, co mówią. Obawiam się tylko, że zadanie to jest niewykonalne. Z dna w tym roku wyciągano co dziesiątego ucznia. Z tym egzaminatorzy dali sobie radę.
Jak jednak wyciągną z dna co drugiego maturzystę?

Myślę, że próbna matura jest informacją nie tylko dla uczniów i nauczycieli. To także ostrzeżenie dla autorów reformy. Może nie ma co liczyć na oddanych sprawie egzaminatorów, tylko zmienić egzamin maturalny, póki nie jest jeszcze za późno. Inaczej po maturze znowu będziemy szukać winnego i udowadniać, kto w tej sprawie okazał się osłem. Za tydzień kolejny próbny egzamin, tym razem firmowany przez CKE. Jak znowu wyjdzie zero i nie nastąpi stosowna reakcja władz, to ja zaczynam polowanie na osła.
-----


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46605
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Wto 16:53, 09 Gru 2014    Temat postu: Re: Edukacja

-
Nowy minister edukacji?
Dariusz Chętkowski

Wziąłem udział w ankiecie na temat ewentualnych zmian w Ministerstwie Edukacji Narodowej.
Czy w ramach rekonstrukcji rządu ktoś nowy powinien zostać ministrem edukacji?
Zaznaczyłem jedną z trzech możliwych odpowiedzi i zobaczyłem, jak głosowali inni

[link widoczny dla zalogowanych]
(ankieta).

Do tej pory wypowiedziało się ok. 100 osób. Prawie wszyscy chcą zmian w MEN (89 procent), przeciw zaledwie 7 procent, a nieliczna garstka (4 procent) nie ma zdania. Podejrzewam, że większość głosujących, a może nawet wszyscy, to nauczyciele. Gdyby więc brać pod uwagę opinię belfrów, to przyszła pani premier powinna powołać nowego ministra edukacji. Joanny Kluzik-Rostkowskiej nauczyciele bowiem nie chcą.
Ni dziwi mnie to zdanie, podobne opinie słyszę codziennie w pokoju nauczycielskim. Dziwi mnie tylko skala zjawiska. Aż tylu przeciwników ministra edukacji nie było w gronie nauczycieli od czasu, gdy w MEN rządził Roman Giertych. Obecna minister ma szansę w tej niechlubnej statystyce swojego poprzednika przebić.
Na pociechę dodam, że od 1989 roku nie było ministra edukacji, który
podobałby się nauczycielom. Mniejszą lub większą niechęcią cieszył się każdy.
Jednak totalną odrazę wzbudzali nieliczni, np. Handke, Giertych
--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SZACHY Strona Główna -> O Szachach Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 27, 28, 29  Następny
Strona 1 z 29

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin