Forum SZACHY Strona Główna SZACHY
Szachy, zadania szachowe i nie tylko
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Panie Szostkiewicz
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 40, 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SZACHY Strona Główna -> O Szachach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 17:59, 05 Maj 2018    Temat postu:

--
Kardynał nie chce krzyży w urzędach
5 maja 2018, sobota, Adam Szostkiewicz

Nie tylko w Polsce robi się politykę na krzyżu. W Bawarii też.
Różnica jest taka, że w Polsce szef episkopatu przeciwko polityce
„krzyżowej” nie protestuje, a w Niemczech jego odpowiednik zaprotestował.

Powieśmy krzyże w urzędach

Co się stało? Chadecki premier Bawarii Markus Soeder zaproponował, by w
budynkach władz landowych zawiesić u wejścia krzyże. Następnie głos
zabrał Reinhard Marx, arcybiskup Monachium, stolicy Bawarii, a zarazem
przewodniczący rzymskokatolickiego episkopatu Niemiec. W wywiadzie
prasowym powiedział, że traktowanie krzyża jako znaku kulturowego,
a nie religijnego, jest dowodem ignorancji.

Bo krzyż jest znakiem religijnym – „znakiem sprzeciwu przeciwko przemocy,
niesprawiedliwości, grzechowi i śmierci, ale nie jest znakiem przeciwko innym ludziom”.

Gdy krzyż wiesza się w urzędach państwowych, nadaje mu się status
symbolu państwowego. Tylko że dzisiejsze Niemcy są społeczeństwem,
które tworzą chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi, wyznawcy wielu innych
wiar i niewierzący. Kardynał zachęca do dyskusji z udziałem przedstawicieli
wszystkich tych grup, co to znaczy być obywatelem takiego kraju.

Krzyż to nie logo kampanii wyborczej[/b]

Inny bawarski biskup katolicki dodał, że krzyż nie jest symbolem Bawarii
ani jej tożsamości, i nie może być logo czyjejś kampanii wyborczej. Jeszcze
mocniej powiedział teolog Hans-Joachim Sander: premier Bawarii chce przy
użyciu krzyża pokazać, kto tu rządzi, i zepchnąć niechrześcijan na margines.

Sprawa bawarska jest regionalna. Ale w Polsce też żyją niechrześcijańskie
mniejszości religijne, a chrześcijańskie, jak protestanci, też nie zawsze
czują się traktowane przez władze tak samo jak katolicka większość.

Prawica i nacjonaliści nie mają prawa zawłaszczać krzyża
Tymczasem znaki religijne nie powinny być znakami dominacji i panowania
większości nad mniejszościami. Zwłaszcza krzyż nie powinien być tak
postrzegany. Wystarczająco długo lękali się go innowiercy,
na czele z Żydami, ale też niewierzący.

Dziś lęk wraca. Znów sięga się po znak religijny, by zrobić z niego znak de
facto polityczny, który dzieli ludzi. Ci uznani za wrogów lub zagrożenie
mają się przed krzyżem korzyć. Znak krzyża jest zawłaszczany przez prawicę
i nacjonalistów. Kościół nie może tego ignorować ani w Niemczech,
ani w Polsce, ani gdziekolwiek indziej, bo straci swą religijną tożsamość.

--


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Śro 13:20, 09 Maj 2018    Temat postu:

-
Jak Gądecki z Lubnauer

9 maja 2018, środa, Adam Szostkiewicz

Ks. abp Stanisław Gądecki, szef episkopatu, odpowiedział na list skierowany
do niego przez liderkę Nowoczesnych, Katarzynę Lubnauer:
ekai.pl/abp-gadecki-napisal-list-do-katarzyny-lubnauer/.
Uprzejmie, ale unikowo.

Lubnauer zrobiła rzecz oczywistą: napisała do biskupów, co myśli jako
obywatelka i polityk o próbach zaostrzenia: [link widoczny dla zalogowanych] Stanowczo ale rzeczowo.

List sam w sobie jest pewnym novum w naszym życiu publicznym.
Dopiero od niedawna przeciwnicy polityki Kościoła zwracają się wprost
do jego przedstawicieli. To wynik tak zwanej dobrej zmiany:
reakcja na przymierze prawicy z Kościołem w sprawie zniesienia
,,kompromisu aborcyjnego’’ (który w istocie nie jest kompromisem).

Gdzie te nienawistne twarze?

Gdy w marcu pod kilku kuriami biskupimi pojawiły się protesty,
abp Gądecki nie był tak uprzejmy, jak teraz w liście do Lubnauer.
W protestach dostrzegł ,,twarz nienawistną’’ i fanatyzm.
Wzywał do refleksji nad stanem własnych sumień.

Szkoda, że do takiej refleksji nie wzywają biskupi w wielu innych sprawach. Choćby w sprawie sejmowego protestu osób z niepełnosprawnościami. Czy abp Gądecki lub kardynał Nycz zareagują na ataki posłów prawicy wymierzone w ten strajk? Czy dojrzy ,,nienawistne twarze’’ polityków zachęcających do usunięcia siłą protestujących matek i dzieci?
Głuchy telefon aborcyjny
Wymiana listów sama w sobie jest czymś pozytywnym, ale meritum sporu się nie zmienia. Lubnauer staje w obronie prawa do wolności, Gądecki w obronie prawa do życia. Uchyla się od zarzutu, że Kościół angażuje się w akcję ideologiczną. Działanie pod wpływem ideologii zarzuca liderce Nowoczesnej. Prawo do życia to nie jest prawo religijne, tylko naturalne.

Konserwatywna kontrrewolucja

W rzeczywistości sprawa jest bardziej skomplikowana. Inne religie, a w chrześcijaństwie Kościoły protestanckie są bardziej tolerancyjne. Masowe ruchy antyaborcyjne przeciwko prawu kobiety do wyboru zrodziły się w USA zaledwie kilka dekad temu w powiązaniu z polityczną ofensywą konserwatystów przeciwko siłom liberalnym. W Ameryce pod hasłem milczącej ,,moralnej większości’’.

Dzisiejsze wcielenia tych ruchów sympatyzują z Trumpem i zarzucają sieci między innymi w Europie, budując prawicową międzynarodówkę ,,obrońców życia’’. Chętnie przyjmują szlachetnie brzmiące łacińskie nazwy i motta.

Kaja Godek się nie pofatyguje

Bronią życia zwykle nienarodzonego, ale już mniej ochoczo narodzonego, gdy musi się borykać z takimi problemami, jak uczestnicy obecnego strajku w obronie osób niepełnosprawnych w Sejmie. Do nich się Kaja Godek nie pofatyguje. Za to ksiądz katolicki zasugeruje, że na ich dramacie ktoś zbija kapitał polityczny. To dopiero okazja dla refleksji nad kondycją sumień.

---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 17:19, 19 Maj 2018    Temat postu:

Arcybiskup Nossol kardynałem?

15 maja 2018, wtorek, Adam Szostkiewicz
Krążą pogłoski, że papież Franciszek mianuje kardynałem emerytowanego
ordynariusza opolskiego, ks. abp. Alfonsa Nossola.
Gdyby tak się stało, byłaby to podwójnie dobra wiadomość.

Po pierwsze dlatego, że abp Nossol na tytuł „księcia” Kościoła sobie godnie
i sprawiedliwie zapracował, stając się jedną z jasnych, uśmiechniętych,
przyjaznych światu i ludziom twarzy naszego katolicyzmu, tego
nie wstydząca się II Soboru watykańskiego ani dialogu z Innym.
A po drugie dlatego, że byłby to pierwszy kardynał
z Polski mianowany przez obecnego papieża.

Franciszek nie mianował kardynałem żadnego Polaka

W ciągu pięciu lat pontyfikatu Franciszek jakoś Kościół w Polsce pomijał,
przyznając tę godność. Można się zastanawiać, dlaczego. Zapewne nie
dlatego, że ma z polskim episkopatem na pieńku, ani nie dlatego, że wie,
jak się go hejtuje w polskim internecie. Raczej dlatego, że na mapie
jego kościelnych priorytetów Polska jest kropką.

Polityka kardynalska Franciszka

Polityka nominacji kardynalskich Franciszka polega na wzmacnianiu
Kościołów lokalnych w tzw. drugim i trzecim świecie, a nawet na
jego peryferiach. Franciszek widzi przyszłość Kościoła raczej
na tamtych kontynentach niż w „bezpłodnej” Europie.

Jak dotąd papież z Argentyny mianował 61 kardynałów z 43 krajów.
Aż 15 z nich nie miało dotąd ani jednego purpurata w historii swego
Kościoła. Mianowani przez Franciszka wkrótce będą połową kolegium
kardynałów elektorów i wielu z nich nie zapomni, kto ich do niego powołał.

Co ta nominacja oznaczałaby w polityce kościelnej? Obecnie kolegium
kardynalskie liczy 214 purpuratów. W tym 115 z prawem do wyboru papieża.
Kardynałowie powyżej 80 lat tego prawa nie mają. Abp Nossol tę granicę
przekroczył. Jego ewentualna nominacja miałaby znaczenie moralne,
lecz nie wzmacniałaby polskiego kontyngentu elektorskiego.

Polska „frakcja” kardynalska traci na znaczeniu
Mamy dziś sześciu kardynałów Polaków, a czterech spośród nich
– kardynałowie Grocholewski, Dziwisz, Nycz (ostatni spośród dotąd
kreowanych, jeszcze przez papieża Benedykta) i Ryłko – mają prawo
do wyboru papieża (no i prawo do bycia wybranym na urząd papieża).
„Frakcja” polska w kolegium kardynalskim traci na znaczeniu, ale może
swymi głosami wzmocnić takiego czy innego kandydata,
gdy nadejdzie czas wyboru nowego papieża.

Szanse, by był nim kardynał z Polski, są zerowe, za to rosną szanse,
że następcą Franciszka zostanie kolejny kardynał spoza europejskiego
matecznika łacińskiego chrześcijaństwa.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 9:54, 26 Maj 2018    Temat postu:

--
Adam Szostkiewicz blog 26 maja 2018
Irlandia za legalnym dostępem do aborcji

Pierwsze wstępne wyniki referendum aborcyjnego w Irlandii wskazują
na wyraźną wygraną zwolenników legalnego dostępu
do zabiegu usunięcia niechcianej ciąży.

Zwolennicy zmiany liczyli przede wszystkim na mobilizację młodych,
zwolennicy status quo – czyli niemal całkowitego zakazu dostępu
do aborcji – na to samo.

Zwolennicy zmiany liczyli przede wszystkim na mobilizację młodych,
zwolennicy status quo – czyli niemal całkowitego
zakazu dostępu do aborcji – na to samo.

Według symulacji (exit polls) zamówionej przez dziennik „The Irish Times”
za legalizacją opowiedziało się 68 proc. głosujących, przeciwko – 32 proc.
Jeśli projekcje wyniku potwierdzą się oficjalnie, Irlandia dokona radykalnego
zwrotu kulturowego, społecznego i politycznego. Była jednym z najbardziej
konserwatywnych społeczeństw Europy, dołącza
do społeczeństw otwartych na zmiany obyczajowe.

Rozwody zalegalizowano w Irlandii dopiero w 1995 r., małżeństwa osób
tej samej płci w 2015 r., a teraz utorowano drogę do legalnego
dostępu do aborcji. Tempo przemian wyraźnie przyspieszyło.

Tłumy w lokalach wyborczych

Obie strony sporu o aborcję miały nadzieję na wygraną. Zwolennicy zmiany
liczyli przede wszystkim na mobilizację młodych, zwolennicy status quo
– czyli niemal całkowitego zakazu dostępu do aborcji – na to samo.

I rzeczywiście tłumy ruszyły do lokali. Uprawnieni do głosowania dolatywały
na referendum z najdalszych stron świata. Wysoka, prawdopodobnie na
poziomie 70 proc., frekwencja pomogła ostatecznie zwyciężyć zwolennikom
liberalizacji. W grupie głosujących w wieku poniżej 24 lat za liberalizacją
miało się w sondażach opowiedzieć aż 90 proc.

Kościół irlandzki pogrążył się w kryzysie

Kościół nie włączył się bezpośrednio do kampanii przeciw liberalizacji,
wyręczyły go ruchy i organizacje katolickie. Ich działacze podkreślali,
że wynik wcale nie jest przesądzony, bo wielu ludzi się waha, a ci, którzy
trzy lata temu głosowali za legalizacją małżeństw homoseksualnych,
mogą być przeciwko aborcji.

Ale jeśli wstępne wyniki okażą się prawdziwe, Kościół i ruchy katolickie
poniosą dotkliwą porażkę, która potwierdzi, że katolicyzm irlandzki pogrążył
się w kryzysie i może już nigdy nie odzyskać dawnych wpływów, pozycji i autorytetu.

---


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Sob 9:59, 26 Maj 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Nie 5:35, 27 Maj 2018    Temat postu:

---
Damscy bokserzy
25 maja 2018, piątek, Adam Szostkiewicz

Straż sejmowa wystąpiła na rozkaz w roli damskich bokserów. Umundurowani mężczyźni mocowali się w świątyni demokracji
parlamentarnej z matkami dzieci z niepełnosprawnościami.
Wideo obejrzały setki tysięcy ludzi.

Na co liczy obecna władza? Po co sięga po takie metody? Jak jej nie wstyd?
Szarpanie kobiet w obecności ich dzieci, niemogących stanąć w ich obronie
przed przemocą, to widok szokujący nawet dla wiernych wyborców PiS.

Oczywiście nie wszystkich, więc obecna władza doszła widać do wniosku,
że sprawa znów się rozejdzie po kościach. Marszałek Senatu odkurzył w tym
przeświadczeniu nawet swą wiedzę o epidemiach, by zajść protest pamiętną
metodą „na zarazki”, skutecznie wypraktykowaną w celach wyborczych
przez posła Kaczyńskiego. Jemu też uszło na sucho sięganie po argumenty rasistowskie.

Pawłowicz i Krynicka przeciw protestowi

Damski bokser to słaby, zakompleksiony facet, bijący w „zaciszu” domowym żonę lub partnerkę. W naszej kulturze to moralne dno. Prawicowy beton łyknął pisowski przekaz: za protestem stoi opozycja, matki się lansują, jak mogą trzymać własne dzieci w takich warunkach? Takie wymówki podsuwają kobiety, posłanki PiS Pawłowicz i Krynicka. Kobiety też mogą być politycznymi damskimi bokserami. W internecie roi się od anonimów kopiujących ich słowa.

Sprawiedliwa Scheuring-Wielgus
Była poseł Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus jest na ten damski boks w polityce odtrutką. Na prawicy zrobiono z niej spryciarę, która na proteście chciała się politycznie wypromować.

To klasyka prawicowej propagandy: ponieważ PiS robi politykę na piarze, to pisowcy przypisują te same intencje swoim przeciwnikom. Ale akurat jej intencje są czyste i przekonujące.

Mediacja Kościoła?
Gdy pani poseł daje świadectwo humanistycznej empatii w Sejmie i mediach, abp Grzegorz Ryś sugeruje z Łodzi, że może Kościół powinien mediować między protestującymi a władzą. Może powinien, ale czemu ta sugestia pada dopiero teraz?

Hierarcha ma zapewne dobre intencje, ale jego wypowiedź jest mętna i nieprzekonująca. Nie chodzi o to, że kard. Nycz odwiedził protestujących „za wiedzą innych biskupów”, tylko o to, że episkopat w ich sprawie nie staje w prawdzie ewangelicznej.

A wszystko to dzieje się w kraju rządzonym dziś przez ludzi „dumnych” ze swej katolickiej tożsamości i ostentacyjnie ją manifestujących przed kamerami.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Czw 12:27, 31 Maj 2018    Temat postu:

-

Dlaczego PiS słabnie?

30 maja 2018, środa, Adam Szostkiewicz

W najnowszym sondażu IBRiS PiS prowadzi (33 proc.), ale Platforma rośnie
(27). Gdyby sprzymierzyła się na najważniejsze wybory 2019
z Nowoczesną, a SLD utrzymał swą zaskakująco wysoką, trzecią
pozycję (10 proc.), PiS nie miałby szansy na większość konstytucyjną,
a może nawet zwykłą parlamentarną.

Wskażmy obecne przyczyny słabnięcia PiS w sondażach. Przede wszystkim chodzi o:

1. Kryzys wiarygodności

W ciągu zaledwie dwóch i pół roku PiS stał się partią władzy, „firmą”
do zarabiania pieniędzy, zdobywania przywilejów i wpływów w kręgach
decydenckich, nowym establishmentem, w którym bierni i mierni, ale lojalni
mogą robić błyskawiczne kariery, ciągnąc za sobą na salony pociotków i znajomków.

Określenie „Misiewicze” weszło do współczesnej polszczyzny jako synonim
takiej niezasłużonej i aroganckiej kariery z kaprysu możnego politycznie protektora.

2. Premie, nagrody, obcinanie wynagrodzeń posłom opozycji i samorządowcom

Partia, która sprzedaje się wyborcom jako ludowa, reprezentująca interesy
słabych społecznie, nie może jednocześnie rozbijać się limuzynami i sama
sobie fundować nagród w wysokości przekraczającej wyobraźnię zwykłego
obywatela. Musi on odebrać takie nagrody jako drwinę z takich jak on.

Prości ludzie zostali potraktowani jako amunicja wyborcza.
Kiedy zrobili swoje – pomogli PiS-owi dojść do władzy –
przestali mieć znaczenie. To dostrzegają już nawet publicyści lewicy.

3. Grożenie siłą protestowi w obronie niepełnosprawnych

Protest RON w Sejmie pokazał autorytarny potencjał PiS.
Wypowiedzi niektórych posłów o proteście musiały bulwersować
nie tylko opozycję, lecz także zwyczajnie porządnych ludzi.

Jakub Majmurek z „Krytyki Politycznej” napisał, że protest zmusza też
do refleksji nad rolą państwa w rozwiązywaniu problemów społecznych:
PiS, wbrew pozorom i propagandzie, nie buduje nowoczesnego państwa
socjalnego. Obietnice socjalne są dla niego elementem taktyki politycznej.
Można je spełnić albo nie, w zależności od sondaży poparcia.

4. Miliony dla ks. Rydzyka

Nawet elektorat pisowski źle znosi obnoszenie się obecnej władzy z
katolicyzmem i wspieranie z kasy państwowej kościelnego biznesmena
w sutannie. Lud u nas jest pobożny, ale niekoniecznie klerykalny.

5. Wrażenie chaosu w zarządzaniu krajem

W świecie mediów społecznościowych trudno też ukryć negatywne opinie
zwykłych obywateli o obecnej sytuacji pod rządami PiS. Sprawy Igora
Stachowiaka, Piotra Szczęsnego, nękanie na rozkaz władzy działaczy i
uczestników pokojowych protestów przeciwko niej, odgradzanie Sejmu i
Senatu od obywateli, rewelacje dotyczące roli Lecha Kaczyńskiego w
bezpodstawnym skazaniu Tomasza Komendy – wszystko to zapada
w pamięć społeczną i umacnia wrażenie, że obecna władza radzi
sobie z propagandą i piarem, ale nie radzi sobie z rządzeniem.
---


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Czw 12:30, 31 Maj 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Czw 12:41, 31 Maj 2018    Temat postu:

lubat
30 maja o godz. 17:07

Parafrazując Marka Twaina: „pogłoski o osłabieniu PiS są mocno przesadzone”.
No może nie mocno, ale jednak. Tak czy inaczej PiS straci kiedyś władzę,
tak jak wcześniej SLD a potem PO. Nawet gdyby sprawy społeczne i
gospodarcze nie były tak napięte, bo ludzie zawsze oczekują zmian.
Nawiasem mówiąc, obecna siła PiS w Sejmie to także w dużym stopniu zasługa
„liberalnych” mediów, które bardziej zaszczuwały SLD niż PiS. No i udało im
się – SLD nie wszedł do Sejmu i większość głosów „przegranych” przejęła PiS.
==


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pią 22:43, 01 Cze 2018    Temat postu:

--
Pięta boli PiS

1 czerwca 2018, piątek, Adam Szostkiewicz

Na takiej bezczelności przegrywa się nie tylko wybory, ale i dobre imię.
Trudno pojąć, jak partia Kaczyńskiego może tolerować wyczyny,
a nawet obecność w swych szeregach posła Pięty. To szczyty hipokryzji.

Nie chodzi nawet o sprawy obyczajowe, choć w przypadku partii
ostentacyjnie katolickiej – to też. W końcu nie tego wierzący oczekują od
członka parlamentarnej grupy przeciwko ateizacji Polski, do której Pięta należy.

Chodzi zwłaszcza o wyciek prywatnej korespondencji między Piętą
a kobietą, której miał obiecywać pracę w Orlenie. A to już zasługuje
na śledztwo prokuratora.

Protekcja karalna
Tenże poseł Pięta zasiada w sejmowej komisji śledczej do sprawy afery
Amber Gold i wielu komisjach sejmowych, m.in. spraw wewnętrznych.
Jeśli doniesienia „Faktu” się potwierdzą – a poseł Pięta im zaprzeczał;
teraz, po tych o załatwianiu pracy w Orlenie, milczy – PiS powinien się
zastanowić, czy jego obecność w tych gremiach jest do pogodzenia z
obietnicą protekcji.

Tylko kto ma to zrobić? Przecież prezes w szpitalu. Nie ma komu
podejmować decyzji drobnych i większych. Tak funkcjonuje – a dziś raczej
„dysfunkcjonuje” – partia uprawiająca bezwstydny kult jednostki.
Za to zwykle takie partie płacą zejściem w polityczny niebyt. Mogą panować
przy wsparciu propagandy i policji, ale są moralnie skompromitowane.

Paraliż decyzyjny
Oczywiście, znajdą się obrońcy posła Pięty. Jedni będą zadawać pytanie:
a co w tym złego, że przyjaciółce chciał znaleźć fajną robotę? Drudzy
będą go wychwalali za „ideowość” i prawicowy patriotyzm.
Ale PiS widzi, że podwójnej miary u posła Pięty nie da się bronić.

Gdyby nie to, że PiS-em rzuca w sondażach i że prezes jest na chorobowym,
kierownictwo zrobiłoby to, co powinno zrobić. Ale jest sparaliżowane,
tak jak cała partia, brakiem lidera. Lęka się podjąć nawet decyzji
oczywistej etycznie, słusznej politycznie i pożądanej wizerunkowo.

---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 8:47, 02 Cze 2018    Temat postu:

-
Adam Szostkiewicz blog 2 czerwca 2018

[link widoczny dla zalogowanych]

Soros przeciwko brexitowi. Finansuje kampanię na rzecz drugiego referendum

[link widoczny dla zalogowanych]

Miliarder George Soros dostrzega wyraźniej niż laicy, że brexit grozi
Brytanii spadkiem do drugiej ligi w gospodarce i finansach.

George Soros, który zrobił majątek na spekulacjach finansowych,
ma nosa do ekonomii i dostęp do informacji.

Miliarder George Soros zasilił kwotą 700 tys. funtów społeczną organizację brytyjską Best for Britain. Soros, który zrobił majątek na spekulacjach finansowych, ma nosa do ekonomii i dostęp do informacji. Dostrzega wyraźniej niż laicy, że brexit grozi Brytanii spadkiem do drugiej ligi w gospodarce i finansach, a to z kolei grozi gospodarkom zachodnim powiązanym z ich brytyjskim odpowiednikiem.

Drugie referendum ws. brexitu przyniosłoby inne wyniki?
Organizacja obywatelska Best for Britain walczy z brexitem pod hasłem „zróbmy drugie referendum”. Chodzi o głosowanie powszechne nad ostatecznym porozumieniem Londynu z unijną Brukselą. Taki postulat przebija się coraz mocniej w debacie publicznej na Wyspach. I ma realne zaplecze społeczne.

Z sondażu przeprowadzonego przez firmę YouGov pod koniec maja wynika, że gdyby doszło do drugiego referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, obóz za pozostaniem (Remain) w niej miałby szansę pokonać obóz zwolenników wyjścia (Leave). Że jest to prawdopodobne, pokazują szczegółowe analizy brytyjskie. Otóż rzecz w demografii. Sondaż wykazuje, że obóz Remain może zdobyć lekką przewagę. Pomija przy tym dwie grupy: głosujących w 2016 r., którzy zmarli (1,2 mln) od chwili referendum, i tych, którzy prawo głosu zdobyli już po nim (1,4 mln).

Innymi słowy, przybyło 350 tys. zwolenników Remain (w najmłodszej grupie wyborców ma zdecydowaną przewagę), a ubyło 450 tys. zwolenników Leave. Różnica między Leave a Remain wyniosła w 2016 r. zaledwie 1,3 mln.

Soros ma rację?
Od pierwszego referendum minęły dwa lata i wiele się zdarzyło w polityce brytyjskiej. Rząd Theresy May (była za Remain) w powszechnej opinii (64 proc., w tym 47 proc. zwolenników rządzącej Partii Konserwatywnej) nie radzi sobie z wyzwaniem, jakim jest przełożenie wyniku referendum na „dobrą zmianę” dla Brytyjczyków.

Może to mieć przyczyny obiektywne: porzucenie UE jest po prostu złą decyzją, cokolwiek mówią entuzjaści Leave. Zresztą nawet wśród nich entuzjazm słabnie, bo dociera do nich, jak skomplikowany i niebezpieczny dla jedności państwa jest to proces.

Wystarczy przypomnieć, że Szkocja wraca do idei swojego niezależnego referendum nad ostatecznym wyjściem UK z UE, a tam obóz Remain miał i ma przewagę. Soros może mieć rację, wspierając donacją kampanię na rzecz drugiego referendum w sprawie brexitu.
--


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Sob 9:15, 02 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Śro 11:30, 06 Cze 2018    Temat postu:

--
Dołek polsko-niemiecki

5 czerwca 2018, wtorek, Adam Szostkiewicz

Prezydent Andrzej Duda mówił we wtorek w obecności prezydenta Niemiec
Franka-Waltera Steinmeiera językiem innym niż były minister
Waszczykowski, poseł Mularczyk czy sam prezes Kaczyński.
To dobrze, ale nie byłby politykiem PiS, gdyby nie wytknął Unii Europejskiej,
że nie kupuje pisowskiej eksplikacji łamania zasad praworządności w Polsce.

Duda mówił Szczerskim

Powtarzał na Zamku Królewskim miękko eurosceptyczne przemyślenia swego współpracownika na temat Unii Europejskiej: musi się zreformować, jeśli nie chce lec w gruzach pod ciosami populistów. Ten chwyt zastosował w obronie podważania przez PiS trójpodziału władz: „Jeśli instytucje unijne zamiast współpracować, będą karać, piętnować i wykluczać, to stworzą pole do wygranej dla tych, którzy chcą Unię rozbić”. Dodał, że „według ostatnich badań więcej euroentuzjastów jest dziś w Polsce niż w Niemczech”.

Spada wzajemna akceptacja

Być może, ale prezydentowi Steinmeierowi należy się uznanie. Przyjechał do Warszawy z misją poprawy stosunków polsko-niemieckich. Nie tylko na płaszczyźnie dyplomatycznej.

Z okazji wizyty stacja Deutsche Welle przypomniała, że jeszcze w 2013 r. siedmiu z dziesięciu Niemców nie miało wątpliwości, że relacje z polskim sąsiadem układają się dobrze. Obecnie uważa tak już tylko 31 proc., a 44 proc. Niemców uznaje stosunki z Polską za złe – wynika z najnowszego „Barometru Polska – Niemcy”.

Potwierdza tę niekorzystną zmianę raport naszego Instytutu Spraw Publicznych na temat postrzegania przez Polaków innych narodowości. Badanie przeprowadzone w związku z raportem „pokazuje wyraźny spadek akceptacji Niemców – oraz szczególnie Ukraińców – w porównaniu z 2013 r. Najwyższą akceptacją wśród Polaków cieszą się w tej grupie Francuzi oraz Włosi. Badanie pokazuje także wyrażny spadek akceptacji Niemców oraz – szczególnie – Ukraińców w porównaniu z 2013 r.

Pogorszenie nie jest dramatyczne. W sondażu „Barometru Polska – Niemcy” ponad połowa Polaków (51 proc.) akceptuje Niemców we wszystkich analizowanych rolach społecznych, 12 proc. nie akceptuje Niemca w żadnej z analizowanych ról. Najwyższa akceptacja dotyczy Niemców w roli sąsiada i kolegi z pracy (po 76 proc.), a najniższa – w roli radnego (63). Poziom akceptacji Niemców przez Polaków rośnie od lat, chociaż jest obecnie niższy niż w 2013 r.

Karta antyniemiecka ciągle w grze
Czy można się dziwić temu wzajemnemu dołkowi wizerunkowemu? Przecież polska prawica jeszcze przed dojściem do władzy wyciągnęła kartę antyniemiecką w dążeniu do obalenia Tuska i odsunięcia Platformy od władzy. Po wygranej w 2015 r. ta gra nie ustała, przeciwnie, zaostrzyła się, przynosząc Polsce straty wizerunkowe i polityczne. Dobrze, że prezydent Duda nie dolał oliwy do ognia, zmienił język na bardziej koncyliacyjny i umiarkowany.

Która polityka PiS jest prawdziwa?

Ale dziś ostatnie słowo w polityce, także zagranicznej, należy nie do prezydenta RP, tylko prezesa Kaczyńskiego. A to on namaścił posła Mularczyka do przygotowania żądań reparacyjnych wobec Niemiec, naszego największego partnera gospodarczego i sprzymierzeńca europejskiego. Która polityka niemiecka PiS jest prawdziwa: prezydenta czy prezesa?
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pią 18:16, 08 Cze 2018    Temat postu:

--
Informator” Głódź
8 czerwca 2018, piątek, Adam Szostkiewicz

Abp Leszek S. Głódź nazwał siebie „ofiarą systemu totalitarnego” po
publikacjach w mediach. Ale prawda jest raczej taka, że padł ofiarą
własnej bezrozumności. To i tak delikatnie powiedziane.

To, że spotykał się w Rzymie jako pracownik Watykanu z Polakami
powiązanymi z PRL i z ówczesnymi służbami, nie jest jednak od razu
dowodem, że był ich agentem. Owszem, granica między agentem a
„informatorem” jest moralnie cienka, ale nie spieszmy się z zarzutami,
póki nie poznamy więcej twardych faktów.

Nie ulegajmy manii lustracyjnej, bo akurat pod lupę dziennikarzy trafił niesympatyczny biskup radiomaryjny, sprzyjający obecnej władzy.

Styl duszpasterski i poglądy polityczne hierarchy mogą się nie podobać. Ustalenia mediów pokazują go jako osobę żądną obracania się w świecie ludzi uprzywilejowanych i dobrze sytuowanych. Nie tego spodziewalibyśmy się po polskim duchownym pracującym w Watykanie w latach stanu wojennego.

Nie jeden ks. Głódź
Ale nie jeden prałat Głódź był na celowniku służb PRL. Funkcjonariusze szukali takich jak on kandydatów na agentów, wykorzystując ich profile osobowościowe, ludzkie słabości (alkohol, seks, kasa, potrzeba zaistnienia, strząśnięcia z siebie kompleksów niższości, wywindowania kompleksów wyższości, jakie u niektórych polskich księży rodziło samo przebywanie w Rzymie w służbie Jana Pawła II). Czasem wystarczył jakiś „hak” obyczajowy, aby księdza zaszantażować i pozyskać do współpracy.

Każdy kościelny przypadek inny
Nie jest to usprawiedliwienie. Opisane kontakty były szkodliwe dla Kościoła i papiestwa. Współpraca każdego księdza ze służbami państwa niedemokratycznego, łamiącego prawa człowieka i wolność religii, kompromituje.

Ale każdy przypadek należy oceniać indywidualnie. Historie ks. Michała Czajkowskiego, o. Konrada Hejmo czy teraz rewelacje o abp. Głodziu mają różne tło i zakończenie. Ks. Czajkowski na przykład nie zaprzeczał, miał odwagę uznać swój ciężki błąd, przyjąć odpowiedzialność. Póki nie znamy pełnej prawdy o sprawie abp. Głodzia, nie rzucajmy kamieniem.

---


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wladek dnia Pią 18:34, 08 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Pon 17:21, 11 Cze 2018    Temat postu:

-
wiesiek59

11 czerwca o godz. 8:05
Budowanie wpływów za pomocą finansowania ruchów separatystycznych,
czy partii politycznych na zachodzie, przez Rosję, jest niesłuszne.
Godzi w interesy i spójność zachodu.

Finansowanie ruchów separatystycznych czy demokratycznych, różnych
NGO w krajach o innej niż prozachodnia orientacja, jest słuszne, pomimo
tego, że takie działanie ma ten sam zgubny skutek dla tych krajów.

Filozofia Kalego?

Mnie marzyłaby się nieingerencja w sprawy wewnętrzne różnych mniej
lub bardziej egzotycznych krain.
Próby meblowania ich na naszą europejską modłę, powodują jedynie
dość przewlekłe kłopoty. Jedynie nieliczne wychodzą na tym stosunkowo korzystnie.

Co do rusofobii, czy generowania strachu przed Rosją……
Jak pięknie rozwija się przemysł zbrojeniowy w USA.
Marketing to poważna dziedzina, zapewniająca zwiększanie obrotów firmom w sposób skokowy.
Przy czym nie jest istotne, czy zagrożenie jest realne czy wydumane.
Bardzo ładnie widać to na przykładzie Polski.
Wybór pomiędzy miliardami na armaty a miliardami na szpitale jest przecież oczywisty.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Śro 22:07, 20 Cze 2018    Temat postu:

Patryk Jaki
20.06.2018
środa

Tusk słusznie pozywa Jakiego
Adam Szostkiewicz

Głupoty i niegodziwości w polityce zwykle nie zasługują na pozwy sądowe.
Wystarczy komentarz. Ale fotomontaż Patryka Jakiego jest tu wyjątkiem
od reguły. Przekracza wszelkie granice przyzwoitości w debacie publicznej.

Jak ktoś taki jak Jaki może być kandydatem na prezydenta Warszawy
z poparciem partii rządzącej? Może, bo jak widać, tak niskie są w tej
partii standardy dotyczące publicznych wystąpień jej działaczy.
Patologia polskiej debaty politycznej

Greps Jakiego obnaża patologię polskiej polityki. Nie tylko, ale głównie na prawicy: można mówić i pisać wszystko. W tym przypadku można uderzyć w konkurenta politycznego obozu obecnej władzy, sięgając po intymne zdjęcie z pogrzebu prywatnego. I wykorzystać je do politycznej insynuacji, że obecna opozycja kibicuje Niemcom przeciwko Polsce.
Zagranie kartą antyniemiecką przez członka obecnego rządu RP jest dyplomatycznym skandalem. Ale Jakiemu ujdzie na sucho, bo obecny rząd dystansuje się od współpracy z Niemcami, choć to nasz największy partner biznesowy. I boi się powrotu Tuska do polskiej polityki.
Wyobraźmy sobie, jak pan Jaki zareagowałby na wrzucenie do sieci jakiegoś równie obrzydliwego mema z jego podobizną. Na przykład o treści rasistowskiej, antyromskiej.
Gdyby coś takiego się zdarzyło Jakiemu, należałoby go bronić. Dla zasady. W obronie debaty publicznej przed nienawiścią. Nawet jeśli sam dopuścił się rzeczy podobnie obrzydliwej.
Niech Jaki przyjrzy się „kwestii romskiej” we Włoszech
Tymczasem minister Jaki, zamiast zniesławiać szefa Rady Europejskiej, może by się zainteresował obroną Romów we Włoszech? To z pewnością byłoby zauważone i docenione w Europie. Włoski populista Matteo Salvini, obecnie minister policji, zaproponował, by spisać wszystkich Romów przebywających we Włoszech. Odebrano to jako zapowiedź przymusowych deportacji tych Romów, którzy nie mogliby wykazać włoskiego obywatelstwa.

Salvini swoją kampanię wyborczą zbudował na hasłach antyromskich, wykorzystując niechęć do nich i w ogóle do imigrantów w społeczeństwie włoskim. Jest więc polityczno-ideowym kuzynem Jakiego.
Teraz Salvini w dyskusji telewizyjnej użył określenia „kwestia romska”. Może to się jak najgorzej kojarzyć – rozwiązania rzekomej „kwestii żydowskiej” domagała się w Europie przed wojną skrajna prawica, w tym włoscy faszyści Mussoliniego.
W tym duchu zaprotestowali natychmiast włoscy Romowie – spisywanie ludzi ze względu na ich pochodzenie etniczne jest sprzeczne z włoską konstytucją. Ostatecznie Salvini zrobił krok w tył, ale na jak długo? Na szczęście Włochy są wciąż demokracją konstytucyjną.
----


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 18:17, 30 Cze 2018    Temat postu:

-
Europejskie chciejstwo premiera Morawieckiego
Adam Szostkiewicz

Szef polskiego rządu znów uprawia propagandę sukcesu. Po spotkaniu Rady Europejskiej w sprawie migrantów oświadczył, że stanowisko jego rządu jest stanowiskiem Unii Europejskiej. Tymczasem żadnego stanowiska UE nie ma.

Jest tylko coś w rodzaju koła ratunkowego rzuconego skonfliktowanej z własnymi koalicjantami Angeli Merkel. Sama kanclerz nazwała ustalenia krokiem naprzód, co w praktyce oznacza, że porozumienia nie osiągnięto.
Zatem Morawiecki, jak to ma w zwyczaju, zaklina rzeczywistość. To, co nazywa tym samym stanowiskiem, jest rażącym uproszczeniem stanu rzeczy. Powzięte ustalenia nie powinny nikogo łudzić: w UE nie ma zgody w kwestii migrantów. Idea solidarnego, kwotowego, rozwiązania problemu, torpedowana głównie przez Polskę i Węgry, jest martwa. Zwycięża krótkowzroczny pragmatyzm wyborczo-polityczny i lęk przed populistami.
Przyjęte ustalenia to jeszcze nie program działania, tylko jego zalążek. Przypomnijmy:

– uszczelnianie zewnętrznych granic UE.
– stworzenie (ale dobrowolne) ośrodków dla migrantów wewnątrz i poza Unią, odsiewających tych, którzy mogą się starać o legalny pobyt jako uchodźcy lub osoby represjonowane politycznie, od tych, którzy na to szans nie mają.
To z kolei miałoby zniechęcić migrantów ekonomicznych do wędrówki do Europy za chlebem i bezpieczeństwem. Tylko że na razie żaden taki ośrodek nie powstał, a wędrówka ludów trwa (choć dużo mniej liczna), a prezydent Macron już zapowiedział, że we Francji takiego ośrodka nie będzie, bo imigranci do niej się nie kierują.
– tworzenie poza UE regionalnych „platform wyładunkowych”, które miałyby zahamować proceder szmuglowania migrantów przez gangi.
– zwiększenie inwestycji w Afryce, aby doprowadzić do radykalnej poprawy społeczno-ekonomicznej na Czarnym Lądzie, skąd dziś idzie główna fala migracji do Europy.\

I to jest sedno sprawy, a nie uszczelnianie granic. Ale na to potrzeba lat, jeśli nie dziesięcioleci. Na razie sytuacja jest taka, że wprowadzenie tych ustaleń będzie trudne, a Unia jest nadal w sprawie migrantów podzielona. Wbrew sugestiom Morawieckiego jedności tu nie ma. Bliższy rzeczywistości jest Donald Tusk, kiedy ostrzega, że łatwiej wypracować ustalenia, niż skutecznie je realizować.
---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wladek




Dołączył: 14 Gru 2006
Posty: 46262
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polaniec

PostWysłany: Sob 18:18, 30 Cze 2018    Temat postu:

----
Trzychodówka -- do zapamiętania
--
1_2
diagram - 1
Mat -- w 3 posunieciach - #3

Rozwiązanie: 1. Sf4! tempo
3_4
diagram - 3
1. Sf4 - Kf1 - 2. Gxg2+ - Kf2 - 3. Sh3# -- -- 1. Sf4 - Kf2 - 2. Sh3+ - Kf3 - 3. Gxg2#

1. Sf4 - Kxh1 - 2. Sh3 - tempo - Sf4 - 3. Sf2# -- diagram - 2

1. Sf4 - Kf2 - 2. Sh3+ - Kf3 - 3. Gxg2#
-- ---


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SZACHY Strona Główna -> O Szachach Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 40, 41, 42, 43  Następny
Strona 41 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin